Dlaczego się różnimy?

Produkcja owoców na świecie stale wzrasta. Przed drugą wojną światową wynosiła ona (bez winogron) około 30 mln ton, w 1952 roku — 40 mln ton, latach 1970–1980 — średnio 230 mln ton, zaś pod koniec lat dziewięćdziesiątych ub. w. — około 360 mln ton. Obecnie przekracza 420 mln ton, a z winogronami wynosi ponad 500 mln ton.

Na świecie są jednak tylko dwa kraje, w których w ostatnich latach znacznie wzrosła produkcja owoców — Chiny i Polska.
W Chinach produkcja owoców wynosiła: w latach 1960–1970 około 10 mln ton, a obecnie powyżej 80 mln ton. Za 5 lat ma sięgnąć około 100 mln ton, przy czym w latach 2000–2005 wzrost produkcji wyniósł mniej więcej 30%.

W Polsce w 1952 roku produkowano zaledwie 150 000 ton owoców, w latach 1961–1970 — średnio 1 mln ton. W 2002 r. produkcja przekroczyła 3 mln ton. W latach 2000–2005 wzrost produkcji owoców w Polsce także wyniósł około 30%.

Bardzo duże różnice w wielkości zbiorów owoców w ostatnich latach wystąpiły między Polską a byłymi krajami socjalistycznymi zrzeszonymi w RWPG. W naszym kraju produkcja owoców regularnie wzrastała, a tam w ostatnich latach wyraźnie spadała. Polska różniła się od tych krajów systemem własności ziemi — u nas około 80% powierzchni sadów należało do prywatnych gospodarstw i działało prawo podaży i popytu, inaczej niż w innych krajach z gospodarką planową.

Jakie czynniki miały zasadniczy wpływ na różnice, i to nie tylko w wielkości produkcji owoców, w Polsce oraz w innych dawnych socjalistycznych krajach Europy? Moim zdaniem, największą rolę odegrał tzw. czynnik ludzki, czyli poziom wiedzy i przedsiębiorczości. Do najważniejszych cech świadczących o przedsiębiorczości zalicza się chęć podejmowania ryzyka, łatwość dostosowywania się do nowych warunków i wyzwań, skuteczną analizę sytuacji i szybkie podejmowanie decyzji produkcyjnych i handlowych. Wiadomo, że wysoki poziom przedsiębiorczości producenta decyduje o wynikach ekonomicznych gospodarstwa. Do podnoszenia tego poziomu zmusza gospodarka rynkowa i własność prywatna. W gospodarstwach państwowych ten ważny czynnik nie miał większego znaczenia. Dlatego, gdy zmienił się system gospodarki z planowej na rynkową, z nowymi warunkami dobrze sobie radzili polscy producenci, a bezradni byli sadownicy funkcjonujący w uspołecznionej produkcji owoców. Te czynniki miały ogromny wpływ na rozwój produkcji owoców w Polsce oraz w dawnych krajach socjalistycznych. Duża była także różnica w mentalności producentów. Prywatny producent bardziej niż pracownik w państwowym gospodarstwie troszczył się o wyniki produkcyjne. Ta różnica miała także zasadniczy wpływ na stan i rozwój produkcji owoców.

Innym czynnikiem różnicującym stan produkcji owoców w Polsce i w innych wspomnianych krajach jest poziom intensywności sadów i plantacji. U nas szybko przystąpiono do modernizacji upraw sadowniczych, bez pomocy państwa. W większości krajów byłego RWPG nadal dominują stare sady, z niskim poziomem intensywności i niedostateczną pielęgnacją drzew. Plony są małe, a jakość owoców także bardzo niska. Uprawiane są odmiany mało atrakcyjne dla konsumenta, ale bardzo cenne dla przemysłu przetwórczego. Na brak wyraźnych zmian wpływa, oprócz czynnika kapitałowego, niedostateczna wiedza i za mała przedsiębiorczość sadowników. Jakże łatwo i szybko polscy sadownicy zmienili swoje sady i plantacje, z których wiele jest na najwyższym światowym poziomie. Posłużę się przykładem Węgier i Polski. W latach 1975–1985 średnia roczna produkcja jabłek wynosiła na Węgrzech 1,2 mln ton, a w Polsce 1,3 mln ton. Dziś, odpowiednio, 0,5 mln ton i 2,3 mln ton.
W latach 1975–1985 z Węgier eksportowano rocznie średnio 400 000 ton jabłek, z Polski — średnio 100 000 ton, tylko raz 220 000 ton. Węgrzy teraz jabłek w zasadzie nie eksportują, a importują rocznie kilkanaście tysięcy ton, my zaś eksportujemy około 400 000 ton jabłek deserowych. Ważną przyczynę sytuacji w węgierskim sadownictwie stanowi brak zasadniczych zmian. Warto jeszcze dodać, że — prócz Mołdawii — wszystkie dawne kraje socjalistyczne corocznie importują jabłka.

Na poziom wiedzy i przedsiębiorczości duży wpływ ma wykształcenie, zwłaszcza wyższe. Na studiach zdobywa się nie tylko wiedzę fachową, ale także informacje ułatwiające analizę zdarzeń oraz dane umożliwiające dokładniejsza ocenę warunków gospodarowania i potrzeb rynku. Łatwiej się porozumieć z innymi osobami, także z urzędnikami. Proces intensyfikacji i szybkiej modernizacji w latach 1965–1975 zaczął się w gospodarstwach kierowanych przez sadowników, którzy mieli wyższe wykształcenie. Wymienię niektórych z nich: M. i P. Korczakowie, W. Ferenstein, J. Gabrysiak, R. Jagieliński, K. Hermanowicz, J. i W. Grochowalscy, S. i J. Maczewscy, J. Ziętek, R. Gramza czy J. Lipnicki. W późniejszym okresie jeszcze kilka gospodarstw wyróżniało się prowadzeniem nowoczesnych i wzorowych sadów, a mianowicie: T. Pagacz, A. Soska, R. Woźniak. B. i A. Biedrzyccy, J. Żółtowski, R. Penc, J. Jasiorowski, Z. Przybyszewski.

Moje rady dla młodych sadowników, którzy rozpoczęli swoja karierę i przygodę w produkcji owoców: Mamy w Polsce wiele gospodarstw z produkcją i dystrybucją owoców na światowym poziomie. Korzystajcie z osiągnięć i rad tych sadowników. Bądźcie żądni wiedzy, a uwagi przyjmujcie z pokorą. Trzeba się wiele uczyć, aby sprostać nowym wyzwaniom, a przede wszystkim, aby nie stanąć w miejscu. Mamy jeszcze duże możliwości w zbycie owoców wysokiej jakości. Spieszcie się, aby z nich skorzystać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię