Dawki wody do opryskiwania

W ubiegłym miesiącu wskazywałem na potrzebę dokładnej regulacji opryskiwacza, w której kluczową rolę odgrywa ustalenie właściwej dawki wody tworzącej w połączeniu ze środkami ochrony roślin ciecz użytkową. Jakkolwiek woda jest niekiedy niezbędna do zwilżenia organów roślin dla lepszego wnikania preparatów, to z punktu widzenia techniki opryskiwania pełni ona funkcję nośnika koniecznego do rozprowadzenia zwykle niewielkiej ilości środka na znaczną powierzchnię.

Dawka cieczy nie może być zbyt niska, gdyż wiązałoby się to z potrzebą użycia bardzo drobnych kropel dla równomiernego rozłożenia preparatu. A jak wiadomo, takie krople są niezwykle podatne na znoszenie i ewaporację. Bardziej szkodliwe są nadmiernie wysokie dawki wody, choć pozornie wydaje się, że dobre pokrycie powinno sprzyjać dużej skuteczności działania preparatu. Zapomina się, że ś.o.r. jest wówczas zanadto rozcieńczony, a tworzące się krople zlewne mają skłonność do ociekania, ze względu na ograniczoną retencję. Rosną wówczas nie tylko koszty zabiegu oraz zanieczyszczenie środowiska, ale i równomierność rozłożenia substancji aktywnej zarówno w skali całej rośliny, jak i jej pojedynczych organów. Stąd zakres optymalnych dawek cieczy jest wynikiem kompromisu pomiędzy możliwie najniższymi stratami spowodowanymi ociekaniem a najwyższą równomiernością dystrybucji ś.o.r. Od tej reguły są pewne wyjątki. Niekiedy zaleca się użycie dawek znacznie wyższych — pozornie nadmiernych, powyżej granicy retencji — do zwalczania niektórych szkodników i chorób. Taka potrzeba występuje, gdy niezbędna jest dogłębna penetracja organów rośliny, lub gdy konieczne jest naniesienie ś.o.r. nie tylko na chronioną roślinę, ale również na powierzchnię gleby (np. w uprawie warzyw).

Ze względu na duże zróżnicowanie wielkości, pokroju i gęstości roślin w uprawach ogrodniczych, nie udało się ustalić jednolitej formuły do obliczania dawek wody. Nie dotyczy to ochrony sadów, dla których opracowano już ponad 20 lat temu bardzo logiczną i łatwą do zrozumienia formułę TRV (ang. Tree Row Volume). Uzależnia ona dawkę cieczy od wysokości, szerokości i rozstawy drzew. W najbardziej intensywnych sadach wystarczy tylko 150–200 l/ha, a do ochrony sadów tradycyjnych, z rozbudowanymi przestrzennie drzewami posadzonymi np. w rozstawie 6 m, będzie trzeba zużyć aż 800–900 l/ha. Podczas opryskiwania krzewów porzeczek i malin zakres polecanych dawek waha się od 200 do 300 l/ha na 2- lub 3-letnich plantacjach i od 500 do 600 l/ha w pełni owocowania.

Zakres dawek cieczy w dużym stopniu modyfikują warunki zabiegu i technika opryskiwania. Górny zakres zaleca się w ochronie bardziej wyrośniętych i gęstych roślin, przy dużym nasileniu występowania agrofagów i niskiej wilgotności, a także podczas wietrznej pogody — prędkość wiatru nie powinna jednak przekraczać 3 m/s. Dotyczy to również techniki opryskiwania, która decyduje o równomiernej dystrybucji ś.o.r. Dobrym przykładem jest ochrona truskawek, w której najlepiej sprawdza się technika PSP (pomocniczy strumień powietrza) i opryskiwacze z kierowanym strumieniem powietrza rozprowadzanym elastycznymi przewodami w bezpośrednie sąsiedztwo rośliny. Możliwość bezpiecznego użycia drobnych kropel gwarantuje, że całe rośliny pokryte zostaną dawką już 250–400 l/ha, podczas gdy dla uzyskania podobnej skuteczności belki typu „Fragaria” wymagają 400–600 l/ha, a tradycyjne belki polowe aż 600–1000 l/ha. Z kolei do zwalczania chwastów w zabiegach nalistnych i doglebowych wystarczy zaledwie 150–200 l/ha.

Wyznaczanie właściwej dawki wody pozostaje wciąż przedmiotem wielu dyskusji. Próbą uporządkowania zaleceń z tego zakresu są zapisy w etykiecie ś.o.r. Bardzo często zamieszczany w nich zakres dawek cieczy jest jednak niewłaściwy i przeczy elementarnym zasadom techniki opryskiwania. Najczęściej spotykanym błędem jest zbyt wąski zakres, a niekiedy jedna i tylko jedna dawka wody, choć preparat jest przewidziany do ochrony roślin o zróżnicowanej wielkości i fazie rozwojowej. Złe zalecenia są przyczyną zamieszania i skutkują brakiem zaufania do informacji zawartych na etykiecie. Stawiają one sadowników pomiędzy „młotem i kowadłem”, bo jak można jednocześnie przestrzegać zasad racjonalnej techniki opryskiwania i być w zgodzie z zapisami na etykiecie.

Related Posts

None found

Poprzedni artykułDlaczego boimy się ciąć wiśnie?
Następny artykułUPRAWA ŻURAWINY (CZ. I)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię

ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.