ŚWIĘTA KWITNĄCYCH SADÓW

    Wiele z jedenastu tegorocznych świąt (wiadomości o tylu do nas dotarły), było elementem kampanii przed referendum akcesyjnym. Na większości tych spotkań poruszano problemy ekonomiki gospodarstw sadowniczych i ich dostosowywania się do wymagań Unii Europejskiej. Nie zabrakło także tematów związanych z technologią produkcji owoców.

    W Łącku (10 maja)


    W nocy poprzedzającej pięćdziesiąte czwarte święto nad Nowosądecczyzną przeszły gwałtowne burze z deszczem i gradem. Szczególnie mocne były one nad Łososiną Dolną, Tęgoborzem, Chełmcem, Świniarskiem, Brzezną, Olszanką. Część sadowników wybierających się na seminarium tradycyjnie otwierające trzydniowe obchody została więc w sadach usuwając szkody i opryskując uszkodzone drzewa fungicydami. Wśród „standardowych” tematów — my i Unia, prognozy wystąpienia chorób i szkodników, bieżące zalecenia — referat dr. Jerzego Liska z ISK w Skierniewicach na temat chwastów w sadach zabrzmiał bardzo świeżo. Temat ten nie był tak dokładnie omawiany tutaj już dawno. W naszych sadach może wystąpić do 600 gatunków chwastów. Wytępienie jednego gatunku czy grupy podobnych nie zabezpieczy naszych roślin uprawnych — zwolnione miejsce natychmiast zajmą inne, odporne na użyte przez nas środki. Gdy się wie o tym mechanizmie kompensacji, lepiej tak pokierować odchwaszczaniem, by faworyzować gatunki mniej szkodliwe z naszego punktu widzenia, na przykład słabo rosnące wiechliny, by wkrótce po totalnym oczyszczeniu sadu nie dochować się uciążliwych w zwalczaniu skrzypów czy wierzbownicy. Najwięcej uwagi należy poświęcić utrzymywaniu sadu w stanie wolnym od chwastów w okresie od początku maja do końca lipca. Niewielkie zachwaszczenie późnym latem nie jest groźne dla drzew.


    W Rybczewicach (11 maja)


    Na sprawy sadownicze podczas oficjalnej części tego święta udało się gospodarzom — sadownikom Zrzeszenia „Stryjno-Sad” — zarezerwować sześć minut, które zajęło wystąpienie prof. Eberharda Makosza. Starając się jak najkrócej opisać potencjał i potrzeby polskiego sadownictwa profesor powiedział, między innymi, — „Tylko w bieżącym sezonie przechowalniczym nasi producenci owoców stracili około 50 milionów złotych, a to dlatego że w ich gospodarstwach brakuje nowoczesnych chłodni mogących pomieścić zebrane jesienią jabłka. Samo sadownictwo nie rozwiąże u nas tego problemu, na całym świecie ta branża jest uzależniona od pomocy państwa — dotacji, kredytów. Brak zainteresowania władz administracyjnych i samorządowych sprawami naszej branży uniemożliwia ustabilizowanie produkcji, a skutki tego odczuwają nie tylko sadownicy.” Zaś dla zilustrowania korzyści z wejścia Polski do Unii Europejskiej podał taki przykład: z zebranych u nas jabłek około 300 tysięcy ton spełnia unijne wymagania i gdyby sprzedano je na rynku UE, sadownik dostałby około 2 zł/kg. Tymczasem handlując nimi na naszym rynku mógł uzyskać najwyżej 1 zł/kg. Samo polskie sadownictwo może więc zyskać na wejściu do UE z tytułu różnic w cenach owoców na rynku polskim (czy na Wschodzie) i unijnym co najmniej 300 mln złotych rocznie przez pierwsze lata naszego członkostwa. Głównym gościem lubelskich sadowników był w tym roku prezydent Aleksander Kwaśniewski (fot. 1), który gorąco namawiał do wzięcia udziału w nadchodzącym referendum unijnym. Zwracał się do wszystkich, niezależnie od tego, jaki kto miał pogląd na kwestię przystąpienia Polski do Unii Europejskiej: „najważniejsze, abyśmy wszyscy uczestniczyli w głosowaniu — wykorzystajmy tę historyczną możliwość!”



    FOT. 1. PREZYDENT ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI NAMAWIAŁ DO WZIĘCIA UDZIAŁU W REFERENDUM


    W Lipsku (8 maja)


    Polska zajmuje drugie miejsce w światowej produkcji wiśni (179 700 ton w 2001 roku), a w województwie mazowieckim zbiera się około 31% krajowych owoców tego gatunku. Produkcja wiśni w rejonie Lipska systematycznie wzrasta i obecnie jest prowadzona na ponad 1100 hektarach. Także tutaj pojawiają się nowoczesne nasadzenia wiśni, w których prowadzone jest intensywne cięcie i formowanie koron oraz zbiór kombajnowy owoców. Coraz większego znaczenia nabiera integrowana produkcja owoców, w tym kontrolowane nawożenie doglebowe i dolistne. W czasie święta dyrektor Regionalnego Centrum Doradztwa Rozwoju Rolnictwa i Obszarów Wiejskich Henryk Skórnicki zachęcał do korzystania z preferencyjnych kredytów z programu SAPARD, które wykorzystywane są przez rolników w niewielkim tylko stopniu. Osoby zainteresowane skorzystaniem z tych ostatnich mogą zgłaszać się do pracowników ośrodków doradztwa rolniczego, którzy udzielają bezpłatnie pomocy w zebraniu wymaganej dokumentacji i opracowaniu biznesplanów.


    W Klonowej Woli i Błędowie (10 i 11 maja)


    Na spotkania w gospodarstwach Marcina Strzeżka i Leszka Skarżyńskiego zorganizowanych wspólnie przez Bayer CropScience, ZZO w Warce i Agrosimex sadownicy przynieśli owoce z objawami oparzelizny powierzchniowej przechowywane w chłodniach z KA i ULO. Choroba ta wystąpiła w tym roku przeważnie na jabłkach odmiany 'Cortland’ i 'Lobo’. Do głównych powodów jej wystąpienia należy zaliczyć zbyt wczesny zbiór i za długie przechowywanie owoców w chłodniach z modyfikowaną atmosferą. W ubiegłym sezonie zdarzały się też poparzenia liści spowodowane nie — jak często sądzili sadownicy — złą jakością środków ochrony roślin, ale z nieprawidłowym mieszaniem tych preparatów z nawozami dolistnymi. Poparzenia bywały też skutkiem nieumiejętnego stosowania herbicydów na sąsiadujących z sadami uprawami zbóż. Niektórzy producenci wciąż nie umieją ustawić prawidłowo ciśnienia cieczy roboczej, wiele pracujących w sadach opryskiwaczy jest niesprawnych, a brak manometru należy do najczęstszych usterek tych maszyn. W Klonowej Woli odbył się pokaz kalibracji opryskiwaczy przeprowadzony przez pracowników ZZO z Warki. Firma ta, po dokonaniu w niej zakupu preparatów ochrony roślin za minimum 4000 zł, przeprowadza kalibrację za darmo i wydaje atest (brak na opryskiwaczu naklejki świadczącej o pozytywnym wyniku jego obowiązkowego badania grozi mandatem!).


    W Wisowej (12 maja)


    Ośrodek IPO w Wisowej powstał w 1992 roku. Należy do niego 50 producentów gospodarujących w sumie na 734,5 ha. W najbliższym czasie liczba jego członków zwiększy się o kolejnych 16 sadowników. Gospodarz spotkania, Romuald Ozimek (fot. 2) podkreślał: „musimy być nie tylko dużym stowarzyszeniem, świetnie współpracujących ze sobą gospodarzy, ale musimy także utworzyć organizację producentów, która będzie mogła skorzystać z pomocy finansowej UE„. Spotkanie było poświęcone dostosowywaniu funkcjonowania polskiego sadownictwa do wymogów w Unii Europejskiej. Problemy te zostały przedstawione przez sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i RW Wojciecha Olejniczaka oraz Ryszarda Kazubka naczelnika Wydziału Produkcji Ogrodniczej w MRiRW. O tym, jak ważne są dla krajowych producentów rynki unijne, na które trafia duża część produkowanych w kraju owoców, mówił Wojciech Olejniczak, pełnomocnik rządu do spraw dostosowania rolnictwa do wymogów UE. Grupą, której udało się już sprostać tym warunkom, są producenci pieczarek — od kilku lat sprzedają na rynku unijnym swoje grzyby. Po wejściu do UE polscy sadownicy skorzystają z tych samych przywilejów, z jakich korzystają już sadownicy Piętnastki. Na pomoc będą mogły liczyć tylko organizacje producenckie, przez co tylko zrzeszeni sadownicy będą konkurencyjni dla producentów z Zachodniej Europy. W. Olejniczak mówił: „Jestem zwolennikiem prostych metod przenoszenia prawa z UE do Polski. Jeżeli coś jest sprawdzone w UE, na przykład ustawa o organizacjach producentów, i stamtąd będą pochodziły źródła finansowania, nasze przepisy muszą być wprost przeniesione z UE po to, aby nie utrudniać naszym grupom możliwości skorzystania z tej pomocy”. Ryszard Kazubek poinformował, że w sektorze owocowo-warzywnym nie będzie używana nazwa „grupy producencie” tylko „organizacje producentów„. Tylko uznana organizacja producentów będzie miała prawo do interwencji na rynku — na przykład do wypłacania rekompensat z tytułu wycofania owoców i warzyw z rynku. Prawo do tego — ale jedynie poprzez te organizacje — będą mieli również niezrzeszeni producenci, a organizacja będzie potrącała sobie 10% za pośrednictwo. Z rynku będą mogły być wycofywane produkty spełniające wymagania jakościowe (minimum II klasa). Wycofanie będzie mogło odbywać się tylko w ściśle określonym terminie i dotyczyć ograniczonej liczby gatunków (m. in. gruszek, jabłek, kalafiorów i pomidorów). Od 2002 roku ilość wycofanych towarów nie może przekroczyć określonej puli (na przykład 8,5% — produkcji jabłek i gruszek oraz 10% — pozostałych gatunków) owoców czy warzyw wprowadzanych do obrotu. Wysokość rekompensat dla poszczególnych produktów objętych interwencją jest stała. Od 2002 roku wynoszą one (w euro/100 kg) dla jabłek — 8,81; gruszek — 8,39; kalafiorów — 7,01 i pomidorów — 4,83.



    FOT. 2. SPOTKANIE W IPO W WISOWEJ POŚWIĘCONO DOSTOSOWYWANIU POLSKIEGO SADOWNICTWA DO WYMAGAŃ UE


    W Białej Podlaskiej (14 maja)


    Dr Andrzej Holewiński z ISK ze Skierniewic podał pierwsze prognozy dotyczące tegorocznych plonów. W jego ocenie zbiory jabłek w kraju mogą przekroczyć 2,5 mln ton, a z drzew owocowych zbliżyć się do 2,9 mln ton. Można także liczyć, że więcej będzie owoców wysokiej jakości, bo coraz więcej mamy nowoczesnych sadów jabłoniowych, a tegorocznemu kwitnieniu w całym kraju towarzyszyła wymarzona pogoda. Sady w rejonie Białej Podlaskiej były bardzo często uszkadzane przez wiosenne przymrozki. Spotykało to także sady Edmunda i Andrzeja Olesiejuków, w którym ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat tylko kilka było bez przymrozków. Dlatego z 15 hektarów jabłoni 10 ha ma instalację antyprzymrozkową (fot. 3). Kosztowała sporo, jednak przedsięwzięcie się opłaciło — w ubiegłym roku, pomimo silnego przymrozku podczas kwitnienia, udało się ocalić wszystkie owoce. Wodę ze zbiornika (wyrobisko po żwirowni) o powierzchni około 1,5 hektara i głębokości około 1–1,5 m dostarczają cztery pompy zasilane agregatem prądotwórczym o mocy 170 kW — pozwalają uzyskać 70 mm opadu w ciągu nocy. Gdyby jednak wystąpiły przymrozki przez trzy kolejne noce, to — jak twierdzi Edmund Oleksiejuk — zabrakłoby wody w ich zbiorniku. Większość sadów w gospodarstwie Oleksiejuków założono na glebach V i VI klasy bonitacyjnej. Nie stanowi to jednak problemu — dzięki nawadnianiu kropelkowemu i optymalnemu nawożeniu osiąga się zadowalające plony, zarówno na podkładce 'M.26′, jak i 'M.9′. Ze starych odmian w gospodarstwie znajduje się tylko 'Lobo’, 'Cortland’ (i te w najbliższym czasie zostaną zlikwidowane) oraz 'Idared’ — co E. Olesiejuk (fot. 4) komentuje: „To też jest stara odmiana, ale mamy jej dużo w nowych nasadzeniach, ponieważ owoce 'Idareda’ dobrze sprzedaje się na wschodzie„.



    FOT. 3. DZIAŁAJĄCA NA 10 HEKTARACH INSTALACJA ANTYPRZYMROZKOWA



    FOT. 4. E. OLEKSIEJUK (w środku, w okularach) Z UCZESTNIKAMI SPOTKANIA


    W Kutnie (16 maja)


    Najmłodsze — po raz drugi organizowane — święto kwitnących jabłoni odbywało się w Kutnie. Zgromadzeni na nim producenci mówią o swoim regionie, że „jest jednym z najmłodszych ośrodków sadowniczych w Polsce, ale za to jednym z najnowocześniejszych„. Przeważają tu nowe, intensywne nasadzenia jabłoni, z których zbiera się około 10 000 ton jabłek. Przechowuje się je w chłodniach z KA o łącznej pojemności 2200 ton (niedługo powiększy się ona o kolejne 500 t) oraz w zwykłych, na 6000 ton. Sadownicy i plantatorzy z gmin Kutno, Strzelce, Gostynin, Krośniewice i Witonia zrzeszeni są w nieformalnym Kutnowskim Klubie Producentów Owoców. Jest to grupa około 40 osób pracujących na około 400 ha sadów i 250 ha plantacji jagodowych — głównie czarnej porzeczki oraz porzeczki czerwonej i aronii. Warte zaznaczenie jest to, że w rejonie nie ma plantacji jagodowych mniejszych niż 3–5 hektarów, a takie należą do rzadkości, zaś największe mają nawet 70 hektarów. Sadownicy z tego regionu planują w najbliższym czasie stworzyć organizację producencką. Pomaga im w tym tutejszy ODR i Fundacja Wspomagania Wsi. Największe kłopoty związane są z wypracowaniem wewnętrznych uregulowań, które dokładnie będą określały rozliczanie przyjmowanych produktów i ich sprzedaż. Organizacja będzie liczyła około 18 osób. Sadownicy mają jednak świadomość, że może być to zbyt mała grupa i trzeba będzie ją powiększać. Spotkanie (fot. 5) odbywało się w 24-hektarowym gospodarstwie Wojciecha Łempickiego. Sad jabłoniowy zajmuje w nim 19 hektarów. Rosną w nim 'Jonagold’ i jego sporty — głównie 'Jonagored’ oraz 'Golden Delicious Reinders’, ampion’, 'Gloster’, 'Gala’, 'Gala Must’, 'Cortland’ i 'Idared’. W nowych nasadzeniach dominuje 'ampion’. Na kilku hektarach uprawia się grusze — 'Konferencję’ i 'Lukasówkę’. Owoce tej pierwszej w ubiegłym roku sprzedano do Holandii. Zanim zostały kupione, sprawdzono je, między innymi, pod względem zawartości cukrów, jędrności i ekstraktu. W. Łempicki pozytywnie odnosi się do tych wymagań i uważa, że przestrzegać norm należy również w Polsce. Podniosłoby to jakość sprzedawanych owoców, a przez to ich spożycie. Na naszych giełdach powinni się znaleźć kontrolerzy jakości, eliminujący ze sprzedaży owoce niespełniające wymagań, przyczyniające się do obniżenia cen dobrego towaru.



    FOT. 5. W KUTNIE ŚWIĘTO KWITNĄCYCH JABŁONI ODBYWAŁO SIĘ PO RAZ DRUGI


    W Grójcu (22–24 maja)


    Tematem seminarium towarzyszącego trzydniowemu festynowi było „Sadownictwo polskie przed przystąpieniem do UE”. Prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski mówił o szansach i zagrożeniach związanych z akcesją. Podkreślił, że żaden kraj nie dba tak mało o swoje dochody, jak Polska. Problem dotyczy sprzedania ponad 90% zakładów przetwórstwa owocowo-warzywnego i pozbawienie się dochodów płynących ze zbytu owoców przetworzonych. Strata jest tym bardziej dotkliwa, że jesteśmy krajem o bardzo dużej produkcji owoców miękkich dla przetwórstwa i koncentratu soku jabłkowego. Nie mniej istotny jest problem jakości owoców, o której często zapominamy, choć jest ona warunkiem niezbędnym, aby nasze sadownictwo mogło funkcjonować po przystąpieniu do UE. Roman Izdebski z Fundacji Spółdzielczości Wiejskiej analizując traktat akcesyjny przedstawił szanse i zagrożenia dla polskiego sadownictwa. Stwierdził, że jeżeli zapisy traktatu nie zostaną zmienione, grozić nam będzie degradacja sadownictwa, które dotychczas rozwijało się bardzo dynamicznie. W negocjacjach zapomniano o nim albo świadomie je pominięto. Nie zaproponowano dopłat do produkcji i przetwórstwa owoców miękkich, a pozytywnych elementów przystąpienia jest o wiele mniej niż zagrożeń. W jego ocenie nasze szanse byłyby dużo większe, gdyby polscy sadownicy byli zorganizowani i dysponowali dużymi centrami dystrybucji owoców. Niestety, tworzeniu silnych organizacji producenckich nie sprzyjają nasze przepisy

    Related Posts

    None found

    Poprzedni artykułTERMINY ZWALCZANIA ZWÓJKÓWEK LIŚCIOWYCH
    Następny artykułOKIEM DORADCY

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Wpisz swoje imię

    ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.