W walce z barszczem Sosnowskiego potrzebna jest dobra wola

Nie są potrzebne zmiany w prawie, a jedynie dobra wola, aby rozwiązać problem populacji barszczu Sosnowskiego - uważa minister rolnictwa Marek Sawicki. Wspomniana roślina jest groźna dla ludzi i zwierząt, ma właściwości parzące i alergizujące. Wizytujący we wtorek gospodarstwo rolne w Cichawie (Małopolskie) minister uważa, że na innych obszarach Polski warto wprowadzać w życie program likwidacji barszczu Sosnowskiego, taki jak ten, realizowany na terenie województwa małopolskiego".
Jak przypomniał Sawicki wspomniana roślina, która pochodzi z Kaukazu, miała być “zbawieniem paszowym” dla hodowli bydła (jest źródłem białka i daje bardzo wydajne plony). Do Polski trafił w latach 60. i 70. Jednak hodowla wymknęła się spod kontroli. Barszcz zaczął z pól wypierać rodzime gatunki roślin, okazał się też niebezpieczny i dla zwierząt, i dla ludzi. Ma właściwości parzące i alergizujące. Kontakt z rośliną wywołuje reakcje skórne, w tym nawet oparzenia drugiego i trzeciego stopnia.
 
30 czerwca Rada Nadzorcza Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie podjęła uchwałę o zatwierdzeniu programu priorytetowego “Likwidacja barszczu Sosnowskiego na terenie województwa małopolskiego”. Program trwać będzie cztery lata (2015-2018), na jego realizację przeznaczono 2 mln zł. Program skierowany jest do jednostek samorządu terytorialnego województwa małopolskiego – mogą one ubiegać się o dotację w wysokości do 90 proc. kosztów kwalifikowanych zadania. Wnioski można składać do 31 sierpnia.
 
W Małopolsce jest już realizowany program “Środowisko bez barszczu Sosnowskiego”. Kierujący projektem Jerzy Jaskiernia z Uniwersytetu Rolniczego (UR) w Krakowie potwierdził, że we wspomnianym projekcie uczestniczy 30 gmin. By zniszczyć barszcz Sosnowskiego stosowane są metody mechaniczne i chemiczne: rośliny są wycinane i opryskiwane środkami chemicznymi. Tam, gdzie nie można stosować oprysków, preparaty chemiczne są wstrzykiwane bezpośrednio do szyjki korzeniowej roślin.
 
“Kluczem do sukcesu jest duży obszar, na którym walczy się z rośliną” – uważa Jaskiernia.
 
O około 30 proc. udało się zmniejszyć w Małopolsce ilość rośliny po pierwszym roku jej zwalczania nowatorską metodą opracowaną przez specjalistów UR. Roślina jest zwalczana na 134 ha gruntów w 30 gminach oraz na terenach należących do Uniwersytetu Rolniczego i Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Grodkowicach.
 
“Mamy pytania z całej Polski, na czym polega nasza metoda” – powiedział wspomniany przedstawiciel UR.
 
Projekt, którego liderem jest Uniwersytet Rolniczy, potrwa do wiosny 2016 r. Jego efektem ma być likwidacja co najmniej 80 proc. populacji rośliny. Całkowity koszt projektu to 3 mln 798 tys. zł, z czego prawie 3 mln 229 tys. zł będzie pochodzić ze środków Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach funduszy Europejskiego Obszaru Gospodarczego.
 
Parterami UR w realizacji projektu są Małopolska Izba Rolnicza oraz Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin (Zakład Doświadczalny – Grodkowice).
 
Wiosną 2015 r. szacowano, że w Polsce barszcz Sosnowskiego porasta ok. 8 tys. ha, w Małopolsce ok. 250 ha. Roślina bardzo często rośnie nad rzekami i potokami.

za:  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię

ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.