DRZEWO Z PODTEKSTEM

    Miłorząb dwuklapowy (Ginkgo biloba) wydaje się drzewem, wokół którego najłatwiej byłoby dziś zbudować ''marketingową ideologię''. Innymi słowy - gdyby istniała w Polsce jakaś strategia wspólnego promowania niedocenianych produktów szkółkarskich - mógłby on znaleźć się na czele listy roślin najbardziej pożądanych przez konsumentów.












































    Taki pogląd uzasadniają atrybuty miłorzębu: długa historia i, związana z pochodzeniem, tajemniczość (najstarsze drzewo na kuli ziemskiej – rodzaj Ginkgo ma ponad 250 mln lat, jest to relikt rodem z Chin, do dziś otaczany czcią na Dalekim Wschodzie); liczne, cenne właściwości rośliny. Do tych ostatnich należą m.in. odporność na choroby oraz szkodniki – uzasadniająca lansowanie miłorzębu jako drzewa ”ekologicznego”, nie wymagającego pestycydów – czy obecność w liściach, nasionach oraz drewnie związków, które stały się bazą dla modnych ostatnio leków i kosmetyków. Tymczasem w polskich szkółkach czy na naszym rynku miłorząb jest rzadkością. Próbą popularyzacji tego drzewa stała się konferencja na jego temat zorganizowana jesienią ubiegłego roku przez Zakład Dendrologii i Szkółkarstwa Akademii Rolniczej w Poznaniu. Dr hab. Stanisławie Korszun, będącej spiritus movens tego spotkania, udało się zgromadzić chyba wszystkich zajmujących się w Polsce naukowo miłorzębem – od botaników, poprzez ogrodników, po architektów i kosmetologów. Co więcej, sympozjum wzbogacił udział gościa ze Stanów Zjednoczonych, które obecnie należą do ”miłorzębowej” czołówki.



    ODMIANY, BIOTYPY
    Profesor Kenneth Cochran z Arboretum Secrest w Wooster (Ohio) zwrócił uwagę właśnie na potencjał marketingowy gatunku podkreślając, iż coraz szersze zastosowanie Ginkgo biloba na terenach zieleni USA przynosi wzrost zainteresowania tym niezwykłym drzewem. Oprócz wspomnianych już jego walorów wykładowca wymienił takie zalety, jak: duża tolerancyjność wobec podłoża i klimatu (”Miłorząb uważa się za jedno z najbardziej odpornych i najlepiej adaptujących się drzew uprawnych strefy umiarkowanej”), długowieczność oraz szczególne walory ozdobne, w tym korzystny pokrój – bardziej pionowy niż rozpościerający się. Według profesora Cochrana, obecnie w uprawie istnieje prawie 30 odmian G. biloba, przy czym w szkółkach amerykańskich najczęściej spotyka się: ‘Princeston Sentry’, ‘Magyar’ i ‘Autumn Gold” (tę ostatnią ze względu na wyjątkowo ładny kolor liści jesienią). Problemem, z którym borykają się producenci, jest jednak zmienność pokroju, a konkretnie struktury rozgałęzień korony, notowana przy rozmnażaniu wegetatywnym odmian. Zdaniem wykładowcy, najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem tego zjawiska (podanym za Peterem del Tredici z Uniwersytetu Harvarda w USA – obecnie pracuje w Ogrodzie Botanicznym Arnolda w Bostonie) jest ujawnienie się tzw. efektu struktury topograficznej drzewa, występującego nie tylko u miłorzębu, ale także u innych rodzajów, np. u cisa. Polega on na tym, że sadzonki lub zrazy pobrane z bocznych pędów dają potomstwo, które zachowuje boczny kierunek wzrostu (rośliny nie wytwarzają samodzielnie centralnie położonego przewodnika, a więc wymagają palikowania lub innych zabiegów formujących). Zjawisko to jest szczególnie wyraźne u form G. biloba o płaskich koronach, co stwierdzają amerykańscy szkółkarze. Natomiast w przypadku odmian takich, jak ‘Princeston Sentry’ czy ‘Magyar’, o rozgałęzieniach bocznych ułożonych pod ostrym kątem, uzyskuje się lepsze rezultaty. Snując rozważania na temat miłorzębowego marketingu w USA prof. Cochran uzależnił sukces w tej dziedzinie od prawidłowego doboru materiału wyjściowego: selekcjonowania zdrewniałych pędów przeznaczonych na zrazy w obrębie drzew dojrzałych osobników męskich (50-60-letnich), wyboru materiału rozmnożeniowego z form piramidalnych (wyższych niż szerszych) oraz z okazów o rozgałęzieniach bocznych ułożonych pod kątem ostrym w stosunku do pnia. Wykładowca zaproponował też międzynarodową wymianę zrazów Ginkgo biloba pochodzących z cennych roślin matecznych. Ze swej strony zaoferował materiał z ponad 75-letniego drzewa z Wooster (fot. 1).







    Fot. 1. Zrazy z tego miłorzębu (Wooster w Stanach Zjednoczonych) mogą być przedmiotem międzynarodowej wymiany


    Doktor Korszun podkreśliła konieczność długotrwałych obserwacji nad wyselekcjonowanymi formami miłorzębu, zanim skieruje się je do produkcji jako odmiany. W Zakładzie Dendrologii i Szkółkarstwa poznańskiej AR takie badania prowadzi się po 10-15 lat (w USA trwa to krócej i, generalnie, podejście do sprawy odmian wydaje się dość ”liberalne” – np. funkcjonują tam różnorodne klony objęte wspólną nazwą odmianową, jak ‘Lakewiev’, pochodzące od kilku okazów wyjściowych, jedynie rosnących na tym samym terenie, w tym przypadku na cmentarzu). Dr Korszun, w wyniku kilkuletnich poszukiwań prowadzonych w całej Polsce, i rozmnażania generatywnego miłorzębów zgromadziła w kolekcji macierzystego Zakładu w Baranowie koło Poznania szereg biotypów różniących się od gatunku, i między sobą, pokrojem korony oraz liśćmi (fot. 2). Są wśród tych biotypów, między innymi, formy krzewiasta bezprzewodnikowa, która nadaje się np. na żywopłoty, czy też o koronie stożkowatej i liściach pofałdowanych, głęboko powcinanych (typ Laciniata) – obie powtarzające cechy rodzicielskie w procesie rozmnażania wegetatywnego.







    Fot. 2. Jeden z okazów kolekcji w Baranowie





    SKARBY ZAWARTE W LIŚCIACH
    W swoich badaniach dr hab. Korszun zwraca uwagę nie tylko na cechy morfologiczne drzew, ale też na zawartość substancji biologicznie czynnych w liściach. To drugie kryterium związane jest z ogromnym zainteresowaniem wyciągami z miłorzębu ze strony przemysłu farmaceutycznego. W Baranowie udało się wyselekcjonować taki klon Ginkgo biloba, który zawiera blisko 1,5% flawonoidów w liściach mających – co też korzystne – większą niż przeciętnie powierzchnię. Jest to koncentracja wyjątkowo duża (w skali światowej), toteż nie brakuje zainteresowania założeniem, na bazie tego klonu, plantacji przemysłowej – dotychczas sprowadza się z zagranicy wyciąg do produkcji leków. Nie byłyby to zresztą pierwsze w naszym kraju nasadzenia o ”nieszkółkarskim” przeznaczeniu. Podczas poznańskiego seminarium swoją firmę kosmetyczną przedstawiła Krystyna Just ze Śmiłowa k. Szamotuł. Przedsiębiorstwo to powstało jednak na bazie szkółki drzew i krzewów, parę lat temu przekształconej w plantację miłorzębów, które obecnie uprawia się wyłącznie na ”zieloną masę” i to tylko dla potrzeb ww. firmy.



    NIEZNISZCZALNY, ALE…
    Ginkgo biloba zasługuje jednak na rozpowszechnienie przede wszystkim jako drzewo miejskie. Unaocznił to zwłaszcza wykład mgr Zofii Malinowskiej z Akademii Rolniczej w Krakowie na temat miłorzębów w Nowym Jorku. W aglomeracji tej znoszą one nie tylko silne nagromadzenie spalin czy bardzo wysoką temperaturę latem i niską zimą, ale także wyjątkowo niekorzystne warunki uprawy (płytka warstwa zasolonego podłoża, wybetonowana powierzchnia ziemi – fot. 3). Warto też zaznaczyć, że w Niemczech gatunek ten znajduje się na liście drzew szczególnie nadających się do sadzenia w miastach. Trzeba jedynie pamiętać, że bardzo groźne w jego przypadku są uszkodzenia korzeni (wykopywany z gruntu i przesadzany nie przyjmuje się) – taka jest prawdopodobnie przyczyna zamierania miłorzębów w Gorzowie, które zdarzyło się ostatnio.







    Fot. 3. Miłorzęby dobrze sprawują się w warunkach miejskich – tu ulica w Nowym Jorku





    CIEKAWOSTKI
    Warto wiedzieć, że najstarszy polski miłorząb rośnie w Łańcucie i ma ponad 200 lat, o czym donosił dr Cezary Pacyniak z AR w Poznaniu. Jednym z bardziej interesujących krajowych okazów jest także ten z krakowskiego Ogrodu Botanicznego posiadający najokazalsze naroślą chichi, które wyrastają z pnia. Twory te, jak powiedział dr Marek Leda, występują u 30% starszych egzemplarzy G. biloba. Są jednym ze ”sposobów” gatunku na przetrwanie, gdyż mogą służyć do rozmnażania wegetatywnego. Istnieje hipoteza, że to właśnie dzięki tym naroślom miłorzęby przetrwały aż do dzisiejszych czasów. Takie też chyba powinno być wytłumaczenie zdumiewającej regeneracji tych drzew w Hiroszimie, gdzie odrodziły się po wybuchu bomby atomowej.



    TO I OWO O UPRAWIE
    Dr hab. Korszun zaleca rozmnażać miłorzęby z sadzonek zielnych (całoroczne przyrosty zbierane z ”podpędzonych” w szklarni roślin matecznych). Powinno się to robić w czerwcu. Najlepsze podłoże do ukorzeniania to mieszanina torfu i kory (1 : 1), o pH nie większym niż 6. Ukorzenione sadzonki należy uprawiać przez 2 lata w pojemnikach, w nie ogrzewanym tunelu foliowym. Dopiero po tym czasie można drzewa sadzić na zewnątrz bez obawy, że przemarzną. Młode rośliny wymagają lekko kwaśnego podłoża, z wiekiem stają się tolerancyjne wobec odczynu. Miłorząb ma duże zapotrzebowanie na azot i potas. Na przykład, tego drugiego składnika powinno być – podczas uprawy w szkółce – 200 mg w litrze podłoża.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Wpisz swoje imię