NOWA IMPREZA OGRODNICZA W POLSCE

    Targi Sifel — dotyczące owoców i warzyw — miały dotąd 27 edycji we Francji oraz 3 w Maroku (tam stały się najważniejszą imprezą branży ogrodniczej w Afryce). Polska premiera — Sifel-LFL Polska 2006 — odbyła się w Warszawie pomiędzy 19 a 21 czerwca w hali wystawowej Centrum EXPO XXI. Organizatorzy liczyli prawdopodobnie na powtórzenie sukcesu z Maroka, warszawska impreza okazała się jednak niewypałem, przynajmniej pod względem frekwencji. Zawinili z pewnością organizatorzy (gdyż oferta prezentowana przez wystawców mogła być interesująca, zwłaszcza dla sadowników), po pierwsze przenosząc termin imprezy, planowanej pierwotnie na połowę lutego, po drugie — przykładając zbyt małą wagę do poinformowania potencjalnych zwiedzających o targach, po trzecie — ustalając zbyt wysokie opłaty dla wystawców.

    Może pozostać niesmak


    Nieudane imprezy ogrodnicze nie są w Polsce żadną nowością. Ogrodnicy chyba już się przyzwyczaili, że więcej korzyści przynoszą im mniejsze spotkania, adresowane do konkretnej grupy producentów, organizowane przez firmy zajmujące się zaopatrzeniem rolników w wybrane grupy środków produkcji. Problemem targów Sifel-LFL Polska '2006 był fakt, że uczestniczyli w nich wystawcy z zagranicy, często goszczący w naszym kraju po raz pierwszy. Wielu z nich przyjechało z przekonaniem, że Polska to kraj, w którym ogrodnictwo należy do prężnie rozwijających się gałęzi rolnictwa. Konfrontacja oczekiwań i targowej rzeczywistości mogła jednak rozczarować. Przez większość czasu hale EXPO XXI świeciły pustkami, a wystawcy spędzali czas na rozmowach ze sobą. Część z nich zlikwidowała nawet stoiska przed oficjalnym zakończeniem targów. Skrajnym przykładem braku zainteresowania ze strony publiczności mogła być frekwencja na towarzyszącej imprezie konferencji — na większości wykładów obecni byli tylko prelegenci, przedstawiciele prasy i organizatorów. Taki widok popsuł obraz ogrodniczej Polski w oczach wystawców z Francji, Hiszpanii czy Włoch, którzy znali nasz kraj z — korzystnych — unijnych danych statystycznych oraz z doniesień mediów branżowych.


    Należałoby się chyba także zastanowić, jakimi kryteriami kierują się organizacje, które podejmują się patronatu nad imprezami z branży ogrodniczej.
    W przypadku targów Sifel 2006 w Warszawie honorowymi patronami były Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Związek Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz rektor SGGW. Czy podejmowanie się tego typu zobowiązania nie powinno także obligować do przekazania wystawcom obrazu polskiego prężnie się rozwijającego ogrodnictwa?


    Warto było zobaczyć


    W warszawskiej edycji targów Sifel-LFL uczestniczyło około 50 wystawców, oprócz polskich, także z Austrii, Belgii, Czech, Francji (najwięcej), Hiszpanii, Holandii, Jordanii, Niemiec i Włoch. Większość przyjechała z ofertą towarów i usług dla producentów warzyw i owoców, zarówno do upraw polowych, jak i pod osłonami. Najwięcej nowości mogli obejrzeć sadownicy — m.in. do ochrony sadów przed przymrozkami, sortownice firmy Maf Roda czy urządzenia do umieszczania etykiet na owocach lub warzywach (fot. 1). Poniżej przedstawiam część interesujących produktów oraz ofert, które prezentowano na tych targach.



    Fot. 1. Czterogłowicowa maszyna do umieszczania etykiet na owocach i warzywach


    Ochrona sadów przed przymrozkami. Firma Ghent Supply z Belgii, przedstawiająca się jako światowy lider w produkcji urządzeń z tej dziedziny, proponowała polskim sadownikom wiatraki marki Orchard-Rite. Maszyny te wyposażone są w śmigło o długości do 6 m z tworzywa sztucznego, mocowane na stalowym maszcie i napędzane silnikiem benzynowym, na olej napędowy lub gaz płynny. Model Orchard-Rite 2050, którego moc śmigła sięga
    185 KM, ma wystarczyć do ochrony sadu jabłoniowego o powierzchni 6,5–7 ha (w przypadku borówki wysokiej — do 8 ha). Według Jana Bosmansa z Ghent Supply (fot. 2), zadowalające plony można zebrać z sadów chronionych wiatrakami Orchard-Rite nawet przy spadku temperatury do –8°C. Największy model tego urządzenia ma kosztować (ceny brutto) około 20–25 tys. euro (w przypadku silnika na gaz płynny — zużycie paliwa wynosi mniej więcej 63 l/godz.). Wiatraki te mogą służyć także — opcje za dopłatą — do chłodzenia sadu w lecie (niewielka ilość wody jest rozpylana wraz ze strumieniem powietrza) lub dogrzewania (ciepło wytwarzane jest z palnika gazowego) w przypadku spadku temperatury, który jest skutkiem przymrozku adwekcyjnego (gdy nie ma różnicy temperatury pomiędzy warstwami powietrza przy gruncie i powyżej, samo wymieszanie powietrza nie ochroni uprawy).



    Fot. 2. Jan Bosmans z firmy Ghent Supply oferował urządzenia do ochrony sadów
    przed przymrozkami


    Wiatraki do ochrony sadów przed przymrozkami prezentował także M. Barier właściciel francuskiej firmy Mecagri. Jego urządzenia oferowane pod marką Eole mogą być napędzane silnikiem spalinowym o mocy 132 KM lub od WOM ciągnika (o mocy co najmniej 170 KM — fot. 3). Wieża (o wysokości 10,5 m) ze śmigłem (długość — 5,4 m; do 590 obrotów na minutę) napędzana silnikiem ciągnika kosztuje około 19 500 euro, silnik spalinowy — od 12 390 euro. Za 8180 euro można powiększyć zestaw o piec używany do ogrzewania powietrza (fot. 4) w przypadku przymrozków adwekcyjnych (można podnieść temperaturę o 2oC na powierzchni około 5 ha).



    Fot. 3. Francuski wiatrak Eole napędzany od WOM ciągnika



    Fot. 4. Urządzenie może współpracować z palnikiem do ogrzewania powietrza


    Doradztwo dla sadowników proponowała francuska firma Arbus Habilis, która odpłatnie pomaga około 300 największym producentom owoców we Francji, 3000 — w Hiszpanii oraz 4000 w Algierii. Przedsiębiorstwo specjalizuje się w doradztwie dla producentów owoców pestkowych oraz jabłek i gruszek. W pierwszym roku pracownicy firmy przyjeżdżają do gospodarstwa, oceniają stan bieżący, pobierają próbki gleby oraz roślin i na tej podstawie przygotowują na kolejny rok indywidualny dla każdego gospodarstwa plan działania, który ma gwarantować osiąganie większych zysków. Takie doradztwo kosztuje około 3000 euro rocznie (w cenie 4 lub 5 spotkań).


    Sadowniczy materiał szkółkarski. Interesującą ofertę przedstawiła w Warszawie francuska szkółka Escande. Jej właściciel Benot Escande produkuje w zachodniej Francji około 400 tys. drzewek rocznie, ma także około 15 ha sadu śliwowego i około 4,5 ha — ekologicznego jabłoniowego (w najbliższych 2 latach ta powierzchnia ma wzrosnąć do 18 ha). Chociaż liczba produkowanych drzewek nie jest imponująca, B. Escande znany jest na świecie przede wszystkim z osiągnięć hodowlanych w dziedzinie gatunków pestkowych, a zwłaszcza moreli (jego odmiany moreli, np. 'Kioto’, trafiły nawet do sadów w Kalifornii, RPA i Nowej Zelandii, a być może będą także niedługo testowane w Instytucie Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach). Właściciel tej szkółki był zainteresowany nie sprzedażą do Polski swojego materiału szkółkarskiego, ale rozpoczęciem współpracy z naszymi sadownikami i stworzeniem polsko-francuskiej grupy producenckiej, która mogłaby się zająć uprawą klubowych odmian (np. jabłoni 'Juliette’ — fot. 5, której właścicielem praw na Europę jest B. Escande, a której owoce są przydatne do produkcji ekologicznej). Zdaniem tego szkółkarza, opłacalna mogłaby być także produkcja w Polsce moreli, które u nas dojrzewają dużo później niż we Francji, co przedłużyłoby okres podaży tych owoców.



    Fot. 5. Benoit Escande w sadzie z odmianą 'Juliette’


    Obiekty pod osłonami. Niezbyt często wykorzystywany w naszym kraju materiał do pokrywania konstrukcji cieplarni zaprezentowała francuska firma Ondex. Są to płyty z PCV wyciągane na zimno (ten proces zwiększa ich trwałość), w Polsce używane dotąd głównie do pokrywania dachów hal przemysłowych i magazynów. Ten materiał ma charakteryzować się przepuszczaniem do 90% promieniowania słonecznego i 10-letnią gwarancją na uszkodzenia mechaniczne. Philippe Hanser przedstawiciel firmy Ondex zapewniał również, że płyty z PCV dobrze sprawdzają się także w chłodnym klimacie (cieplarnie z tego materiału montowane są nawet w Rosji). Koszt płyt do pokrycia nowych obiektów wynosi 6–7 euro/m2, droższe są te montowane w aluminiowych profilach (fot. 6), wykorzystywane do wymiany szkła w starszych obiektach.



    Fot. 6. Płyty z PCV w aluminiowych profilach mogą być wykorzystywane do pokrywania konstrukcji starszych obiektów


    Holenderskie przedsiębiorstwo VDH Foliekassen BV przywiozło do Warszawy ofertę tzw. szklarni foliowych, czyli obiektów pokrywanych pojedynczą lub podwójną folią. Ta ostatnia ma dawać do 40% oszczędności przy ogrzewaniu, a równocześnie ma być o 25% tańsza od szkła. Niektóre z tych obiektów mogą mieć ściany boczne podnoszone (a nie rolowane) na wysokość 2,5 m. Nowym produktem jest folia F-Clean, która ma przepuszczać o 4% więcej światła niż szkło i być samoczyszcząca. Ten materiał produkowany jest w Japonii, kosztuje jednak około 10 euro/m2 — prawie o 1000% drożej niż tradycyjna folia.


    Polska Grupa Zaopatrzenia Ogrodniczego w Warce to spółka, która powstała w kwietniu br. w wyniku nawiązania współpracy przez 4 niezależne firmy (Activ, Agromar, Centrum Ogrodnicze Mogielnica oraz ZZO w Warce — czyt. HO 8/2006) i zadebiutowała na targach Sifel-LFL w Warszawie (fot. 7). Głównym celem wspólnych działań ma być zaopatrywanie ogrodników w produkty dobrej jakości, oferowane pod własnym logo, gdyż, jak uważa prezes PGZO Waldemar Żółcik, na rynku jest sporo podróbek, a nowa grupa będzie oferować tylko produkty ze znanych źródeł. Drugim celem będzie wspólne prowadzenie promocji i udział w targach oraz wystawach.



    Fot. 7. Polska Grupa Zaopatrzenia Ogrodniczego w Warce wystąpiła wspólnie po raz pierwszy na targach Sifel-LFL 2006 Polska


    Nowy kombajn do zbioru marchwi Simon S3 CMR (fot. 8) zaprezentowała w Warszawie firma Agrotop Kaczmarek. Jest to maszyna półzawieszana (kombajn jest ciągnięty podczas pracy, a podnoszony przy nawrotach) o wydajności do 2 hektarów marchwi dziennie (kombajnem można także zbierać pietruszkę, buraki ćwikłowe, pasternak i selery) i masie około 1,6 tony. Maszyna ma bardzo długi dziób kopiący, a jej duża wydajność wynika z płynnej regulacji (z kabiny) pasów kopiących i noży ogławiających. Kombajn ten ma wysoki i szeroki (80 cm), trzykrotnie łamany podajnik taśmowy, którym można podnosić zbierane warzywa na wysokość 4 m.



    Fot. 8. Półzawieszany kombajn Simon S3 CMR — nowość w ofercie firmy Agrotop Kaczmarek

    Related Posts

    None found

    Poprzedni artykuł„Osiołkowi w żłoby dano”
    Następny artykułNAJMNIEJ JABŁEK OD DZIESIĘCIU LAT

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Wpisz swoje imię

    ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.