Wielkopąkowiec porzeczkowy jeszcze w pąkach

Fot. 1. Pąk zasiedlony przez wielkopąkowca porzeczkowego
Obecnie nie ma zarejestrowanych w Polsce klasycznych środków ochrony do zwalczania wielkopąkowca porzeczkowego na plantacjach porzeczki. Wielu plantatorów nie daje jednak za wygraną i próbuje, z różnym skutkiem, zabezpieczyć krzewy przed opanowaniem przez tego roztocza z nadrodziny szpecieli.

Czasami sadownicy obserwują uboczne działanie ograniczające populację tych roztoczy po użyciu pewnych akarycydów wykorzystywanych do eliminacji przędziorków. Niektórzy stwierdzają podobne efekty likwidacji części osobników wielkopąkowca po zastosowaniu preparatów na bazie oleju w połączeniu z naturalnymi polimerami czy po opryskaniu polisacharydami. Większość akarycydów oraz wszystkie wymienione preparaty alternatywne działają jednak kontaktowo, na roślinie powierzchniowo. Aby zadziałały ograniczająco na populację wielkopąkowca porzeczkowego, szkodnik musi opuścić opanowany pąk (fot. 1) i wydostać się na powierzchnię rośliny (pąku, pędu). W efekcie dzisiejszej (22.04) obserwacji stwierdziłam, że w warunkach klimatycznych Krakowa (temp. 19,9°C, wilgotność 75%) bardzo liczne osobniki wielkopąkowca porzeczkowego wciąż przebywają jeszcze wewnątrz zdeformowanych pąków (fot. 2). Na powierzchni pąków oraz na pędach przyległych do zasiedlonych pąków nie widziałam migrujących osobników wielkopąkowca.

 Fot. 2. Białe, przecinkowate, aktywne osobniki wielkopąkowca wewnątrz zasiedlonego pąka (wnętrze pąka wskazanego na fot. 1)
 
Z zabiegami można się zatem jeszcze wstrzymać, chyba że zamiarem jest próba uduszenia szkodników w efekcie szczelnego pokrycia pąków naturalnym polimerem, tworzącym na powierzchni roślin grubą warstwę łączącą się z naturalnym woskiem roślinnym. Zalecam jednak ostrożność w testowaniu takich produktów niesprawdzonych pod względem działania na porzeczkach. Mogą być one toksyczne dla roślin albo wyłącznie dla niektórych odmian. Poza tym mogą utrudniać wymianę gazową pomiędzy komórkami rozwiniętych już zdrowych liści a otoczeniem. Zanim opryska się nimi całą plantację, warto wykonać próbę, np. na jednym krzewie danej odmiany i obserwować, czy nie doszło do uszkodzenia rośliny. Zastosowane podczas kwitnienia oklejają pylniki i słupki, w czego efekcie nie dochodzi do zapylenia, zapłodnienia i powstania zawiązka owocu. Zalecam unikać stosowania tych produktów w okresie kwitnienia porzeczek.

Fot. 1, 2 K. Kupczak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię