IDZIE NOWE

    Związek Szkółkarzy Polskich zyskał, po 6 latach istnienia, 113 członków. W porównaniu z poprzednim rokiem jest to o kolejnych kilku więcej. Choć liczba ta stale rośnie, niektórzy wciąż uważają ZSP za organizację elitarną. Nawet w jej gronie są osoby, które zdają się podzielać taką opinię. Można się było o tym przekonać podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia Związku (listopad 1997 r.) służącego przede wszystkim wyborowi nowych władz. Prezesem został Szczepan Marczyński, który stwierdził, iż elitarność rozumie jako produkowanie dobrego materiału szkółkarskiego. Podkreślił, że ZSP jest otwarty na wszystkich oferujących taki właśnie towar. Jednocześnie dodał, iż przewiduje dalsze rozrastanie się organizacji.








































    NOWY ZARZĄD
    Wybrani do niego zostali – oprócz Szczepana Marczyńskiego – następujący szkółkarze: Lucjan Gursztyn, Józef Kapias, Jan Karwowski, Stanisław Zymon. Nowy prezes zapowiedział, między innymi, wzmocnienie struktury regionalnej związku (zapoczątkowanej w połowie 1997 r. powołaniem 6 przedstawicieli Zarządu ZSP w regionach). Ma ono polegać na organizowaniu roboczych spotkań w mniejszym niż podczas ogólnopolskiego zjazdu gronie czy też urządzaniu lokalnych dni otwartych. Prezes Marczyński planuje także wydawanie biuletynu związkowego, który ma być rozsyłany członkom i posłuży lepszemu ich informowaniu. Zwrócił ponadto uwagę na celowość promowania związku na innych niż własna wystawach.



    WYSTAWA – PO NOWEMU
    Tymczasem dla warszawskiej wystawy ZSP, pod hasłem ”Zieleń to Życie”, bez której nie sposób już sobie wyobrazić kalendarza imprez targowych w Polsce, rozpoczyna się nowy etap. Zmiany dotyczyć będą zasad organizowania tej imprezy, która rozrosła się do tego stopnia, że wymaga stałej obsługi. Innymi słowy: potrzebna jest instytucja działająca przez cały rok na rzecz wystawy – świadcząca usługę dla związku. Podczas Walnego Zgromadzenia zdecydowano – większością głosów – iż obowiązki te przejmie spółka z o.o., której jedynym udziałowcem będzie ZSP.



    NOWE SKŁADKI
    Konieczność zainwestowania w ”wystawową” spółkę spowodowała, iż większość zebranych zaakceptowała wprowadzenie dodatkowej, jednorazowej wpłaty w wysokości 1000 zł do kasy związku. Jednocześnie – w tym przypadku ze względu na wciąż dwucyfrową inflację – podwyższono składkę za 1999 r. (płatna do następnego zjazdu ZSP, czyli do listopada br.), z 864 zł do 1000 zł. ”Wpisowe” od przyszłego roku ma też wzrosnąć i wynosić 1000 zł.



    ”STARE” KORZYŚCI
    Profity z przynależności do związku są jednak duże. Po pierwsze, trafia się do grona najlepszych producentów ozdobnego materiału szkółkarskiego, co ułatwia skorzystanie z dobrych doświadczeń, wymianę roślin, itp. Po drugie, figuruje się w ”Spisie członków / wykazie materiału roślinnego Związku Szkółkarzy Polskich” – broszurze wydawanej w nakładzie 2000 egzemplarzy i kierowanej przede wszystkim do firm zajmujących się handlem. Po trzecie, odnosi się bezpośrednie lub pośrednie korzyści z wystawy ”Zieleń to Życie”, której końcowym efektem jest ożywienie sprzedaży drzew, krzewów i bylin w kraju. Po czwarte, ma się możliwość uczestniczenia w zagranicznych wycieczkach szkoleniowych, organizowanych co roku wiosną przez ZSP i będących źródłem nowych wiadomości oraz pomysłów. (W tym roku planowane jest na maj penetrowanie szkółek północnych Włoch.) Zresztą sam listopadowy zjazd – przybierający raz na 4 lata postać Walnego Zgromadzenia – zawsze przynosi dawkę wiedzy.



    NOWE WIADOMOŚCI
    Podczas ostatniego zjazdu dr Jakub Dolatowski z SGGW wskazał na błędy popełniane w łacińskim nazewnictwie drzew i krzewów, wynikające m.in. z posługiwania się zagranicznymi spisami nazw. Takim europejskim ”Koranem” stała się ostatnio, także wśród polskich szkółkarzy, holenderska publikacja pt. ”Naamlist van Houtige Gewassen” (”Lista nazw roślin drzewiastych”, której autorami są H. J. van de Laar i P. C. de Jong; ostatnie wydanie – w październiku 1995 r.) firmowana przez Szkółkarską Stację Doświadczalną w Boskoop. Znajdujące się w tej książce pomyłki wynikają – zdaniem dr Dolatowskiego – często z nieznajomości prac rosyjskich czy radzieckich botaników. Takim błędem jest nazwa Juniperus x media, którą określa się mieszańce Juniperus chinensis z J. sabina, na przykład jałowiec Pfitzera, gdy tymczasem już wcześniej została nadana zupełnie innemu gatunkowi. Inną powszechną pomyłką, według wykładowcy, jest nieprawidłowe podawanie łacińskiej nazwy podgatunku w przypadku kosówki – mughus, zamiast mugo (pełna, właściwa nazwa to: Pinus mugo subsp. mugo). Nie powinno się też stosować nazwy gatunkowej dla odmian nieznanego pochodzenia. Do takich należą np. jałowce ‘Blue Carpet’ czy ‘Grey Owl’ (poprawne nazwy: Juniperus ‘Blue Carpet’, Juniperus ‘Grey Owl’). Dr Dolatowski zapowiedział również, że wkrótce przez praktyków na Zachodzie – w miejsce nazwy Thuja orientalis – będzie używana Platycladus orientalis. Ten sam wykładowca przedstawił także bardzo interesującą historię szkółkarstwa drzew i krzewów ozdobnych w Polsce, którą rozpoczął od 1799 r. (będziemy ją publikować od przyszłego numeru). Spojrzenie wstecz miało nie tylko uświadomić, że mamy wcale bogate tradycje w tej dziedzinie, ale stanowiło zarazem podstawę do unaocznienia zmian, jakie zaszły na przestrzeni lat w krajowym asortymencie. Można by je streścić cytując dr Dolatowskiego: ”Zatraciliśmy bogactwo botaniczne na rzecz pstrokacizny kultywarowej.” To, co się obecnie produkuje, jest przy tym często niezgodne z uwarunkowaniami ekologicznymi (tylko 3% gatunków rodzimych w ofertach polskich szkółkarzy). Dominują rośliny iglaste (44%), w których przypadku panuje ogromna różnorodność odmian (kultywarów) – 86% asortymentu iglastych. Przy analizie zmian zachodzących w produkcji liściastych zauważa się przede wszystkim stałe ograniczanie liczby rodzajów. Inna tendencja to rosnący udział krzewów w ofertach (do 91%), kosztem drzew (więcej szczegółów na temat tych i innych przemian – w jednym z kolejnych numerów ”Szkółkarstwa”). Trendy te – niekorzystne z punktu widzenia botaników – są jednak wymuszone prawem popytu i podaży i sprzyjają kieszeniom szkółkarzy. Mając mimo to świadomość, że rynek w dużej mierze udaje się kształtować, warto wziąć pod uwagę wnioski dr Dolatowskiego. ZSP, jako organizacja, ma przy tym największą rolę do spełnienia jako kreator ”dendrologicznych” mód w Polsce, a zarazem największe ku temu możliwości. Wystarczy skorzystać z doświadczeń Holendrów.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Wpisz swoje imię