Pytania o rynek jabłek w centrum zainteresowania w Sandomierzu

Spotkania Sadownicze w Sandomierzu to obok targów środków produkcji również konferencje, od kilku lat odbywające się pod hasłem „Wyznaczamy kierunki nowoczesnej produkcji”. W tym roku w pierwszy dniu spotkania uczestnikom zaproponowano blok ekonomiczny, a w jego ramach m.in. przegląd sytuacji na rynku jabłka w Polsce i w Europie oraz panel na temat przyszłości grup producenckich.

Trzymać czy sprzedawać?
Taki były tytuł prelekcji Adama Paradowskiego, prezesa wydawnictwa Plantpress. A. Paradowski przedstawił sytuację  na rynku jabłek w Polsce i w Europie. Przypomniał, że trudne warunki pogodowe, głównie przymrozki w kwietniu i maju doprowadziły do sytuacji, w której w całej Unii zbiory jabłek są niższe o ok. 30 proc., najniższe od 10 lat. Zbiory tych owoców w Polsce są niższe o ok. 1/3. Cała Europa ma więc mniej jabłek, co może być szansą  dla nowych dostawców na europejski rynek, takich jak Serbia, czy obecna coraz częściej w sadowniczych dyskusjach Ukraina.

Niższe zbiory w Polsce to siłą rzeczy wyższe ceny na rynku krajowym – od 30 do nawet 50 proc. w hurcie i detalu. Ale jakość owoców w handlu jest gorsza iż rok temu, a klienci przyzwyczajeni w poprzednich latach do niskich cen niekoniecznie są skłonni płacić za polskie jabłka tyle, ile za mandarynki  i banany. – Ceny sprzedaży w końcu pozwalają sadownikom na pokrycie kosztów  produkcji, ale tylko z powodu mniejszej podaży i mniejszych zbiorów – podkreślił Paradowski.

Mówiąc o polskim eksporcie jabłek Paradowski wypunktował uszczelnienie rosyjskiego rynku oraz perspektywy silniejszego wejścia na rynek Niemiec. Odnosząc się do możliwości  zwiększenia sprzedaży na rynkach Europy prelegent zwrócił jednak uwagę m.in. na przypadki odnalezienia przez czeskie służby fitosanitarne pozostałości niedozwolonych substancji w naszych jabłkach. –To wskazówki dla innych instytucji kontrolnych w Europie – zauważył Paradowski dodając, że „zdarzają się czarne owce, przez które cierpi branża”.

W konkluzjach prelegent stwierdził, że według dostępnych informacji można oczekiwać wysokich cen wiosną; ale decyzja, czy jabłka trzymać powinna zależeć nie tylko od sytuacji rynkowej, ale również stanu owoców w przechowalniach. Przy wysokich cenach odbiorcy oczekiwać będą wysokiej jakości. Dodatkowo odbiorcy na rynku krajowym mogą nie być skłonni kupować coraz droższych jabłek. –Ten sezon nie jest wyznacznikiem kondycji sadownictwa w Polsce – podkreślił przy tym Paradowski, dodając na koniec, że „należy utrzymywać klientów, szukać nowych, dbać o jakość i walczyć o rynki dalekowschodnie”.


Adam Paradowski

Razem czy osobno?
To tytuł panelu dyskusyjnego poświęconego problemom grup producenckich. Wzięli w nim udział : Zbigniew Rewera, prezes grupy producenckiej Refal, Tomasz Kalisiak, indywidualny sadownik z Serocka, Krzysztof Cybulak, sekretarz Związku Sadowników  RP oraz Tomasz Olszewski, członek upadłej grupy Owoc Sandomierski.

Zbigniew Rewera na plus grup zapisał bardzo duży postęp w naszym kraju, jeśli chodzi  o przechowywanie i sortowanie. – Zaufanie jest najważniejsze – podkreślił Z. Rewera, dodając, że jego grupa prowadzi politykę otwartości, „czy jest dobrze, czy źle”. Zdaniem  szefa Refalu grupy są potrzebne zwłaszcza małym i średnim sadownikom – oni nie są w stanie sami przechowywać i sortować towaru; jak również  sami zaoferować odpowiednio dużej partii jabłek odbiorcy.

Krzysztof Cybulak zwrócił uwagę na fakt, że problemy grup zaczęły się po embargu. Przyznał, że były takie grupy, którym sadownicy potrzebni byli tylko do uzyskania uznania. Kolejnym problemem, jego zdaniem jest przeinwestowanie – „tłocznie, kostkarki itp. sprawdzą się tylko w sytuacji, gdy jest dobra kondycja finansowa”. K. Cybulak podkreślał jednak, że bez grup nie jest możliwy ani handel z dużymi sieciami, ani eksport.

Zdaniem Tomasza Kalisiaka na rynku jest miejsce i dla grup, i dla wielkich producentów, i dla małych, którzy sprzedadzą jabłka na lokalne rynki. „Jeśli samolot ulegnie katastrofie, to jest ona zawsze głośna i spektakularna” – do tego sadownik porównał kłopoty niektórych podmiotów, w tym  głośny upadek Owocu Sandomierskiego.

– Uwierzyliśmy, że wszyscy mamy dobre intencje. Ani nie było poprawnych relacji partnerskich, ani biznesowych – odniósł się do tego Tomasz Olszewski. – My też powinniśmy mieć pretensje do siebie – to było chwilowe zachłyśnięcie się grupami – dodał. Olszewski zwrócił również uwagę, że na rynku pojawiły się inne podmioty – firmy handlowe, które mają niższe koszty, szybsze płatności itp.

Paneliści odnosili się również do przypadków jabłek z pozostałościami. – Tego nie zrobił dobry sadownik,  obrywamy rykoszetem za głupotę innych – twierdził  K. Cybulak. Zdaniem T. Kalisiaka trzeba znaleźć mechanizm, który by wykluczył nieuczciwych sadowników.
Krzysztof Cybulak zwrócił uwagę na jeszcze inny problem –  uważa on, że ten rok będzie przełomowy,  jeśli chodzi o siłę roboczą, być może pierwszy, gdy z powodu rosnących jej kosztów „na drzewach mogą zostać owoce”.

Zdaniem prezesa Refalu nie ma możliwości bycia mocnym podmiotem bez współpracy. Drugą istotną sprawą jest profesjonalizm.  – Produkujemy dużo, więc świat na nas patrzy. Dlatego musimy produkować dobrze – podsumował Z. Rewera.

– Starajcie się nie szukać pieniędzy u sadowników, tylko połączcie siły i szukajcie ich w marketach – radził grupom Krzysztof Cybulak.

Również Tomasz Olszewski zgodził się, że w interesie wszystkich jest istnienie grup. – I starajmy się zapobiegać negatywnym informacjom z rynku – dodał prelegent.


Paneliści, od lewej: Tomasz Olszewski, Tomasz Kalisiak, Krzysztof Cybulak, Zbigniew Rewera

Jak poprawić opłacalność produkcji jabłek?
Taki był temat wystąpienia Gerarda Poldervaarta. Redaktor naczelny “European Fruit Magazine” przekazał, jakie jego zdaniem są drogi do uzyskania większych dochodów z prowadzenia sadów na podstawie doświadczeń zachodniej Europy.
 
Czy wyjściem jest sadzenie nowych odmian? Przykładem kraju, w którym odmieniły one rynek jabłek  jest Nowa Zelandia. A jak  jest w Europie? Według danych Prognosfrut stanowią one niewiele ponad 4 proc. całej produkcji jabłek w UE – z nich jedynie Pink Lady ma znaczący udział w  rynku. Tak więc „więcej jest o tym mówienia, niż faktycznie sadzenia”, jak zauważył prelegent. Być może dlatego, że jedynie niewiele z tych nowych odmian jest „czymś więcej”, niż kolejną „dobrą odmianą” – wśród tych z potencjałem, których jest ok. 5 proc. Poldervaartwymienił Honeycrisp, Minneiska/SweeTango, Cosmic Crisp.

Poldervaart zwrócił uwagę również na to, że 90 proc. nowych odmian nadaje się do sadzenia jedynie w ciepłych regionach – innych niż Holandia, Belgia czy Polska. Spośród nadających się do sadzenia w naszych warunkach prelegent wymienił jedynie takie jak:  Pinova/ RoHo3615, Fresco (Wellant®), Milwa (Junami®) i SQ-159 (Natyra®).

Odnosząc się do tematu jak uzyskać lepsze ceny za owoce  prelegent podkreślał, że w Europie Zachodniej 80 proc. jabłek sprzedawanych jest przez supermarkety, a te chcą jedynie owoców  w jakości premium i ekstra. I to supermarkety dyktują ceny, a że ich ideą jest “sprzedawać taniej niż konkurencja”, odbija się to na cenach dla dostawców. Rozwiązaniem nie są już na Zachodzie grupy producenckie – zawsze znajdzie się ktoś, kto jest gotów, mimo umowy “nie sprzedajemy”, dostarczyć owoce za niższą cenę. Prelegent wspomniał o jego zdaniem przyszłosciowej alternatywie – internetowej platformie transakcyjnej handlu owocami  serwice2fruit.com .
Drogami do poprawy opłacalności produkcji jabłek miałyby być oczywiście również poprawa  plonowania oraz zahamowanie wzrostu kosztów siły roboczej. Prelegent przedstawił kilka sposobów prowadzenia drzew owocowych by to osiągnąć – przestawimy je w jednej z kolejnych publikacji.


Gerard Poldervaart

Jak przechowują się jabłka?
Na to pytanie próbował dać odpowiedź Marcin Piesiewicz reprezentujący firmę AgroFresh. Również ten prelegent zwrócił uwagę na fakt, że warunki klimatyczne w tym roku przyczyniły się do tego, że jakość owoców, która trafiła do chłodni pozostawia wiele do życzenia. Winne są nie tylko przymrozki wiosenne, ale również bardzo obfite opady we wrześniu i październiku, które uniemożliwiły odpowiednią ochronę przeciwko chorobom przechowalniczym. Prelegent omówił choroby sprawiające w tym sezonie największy kłopot.  Zauważył, że nawet najlepsza chłodnia nie poprawi jakości przechowalniczej owoców – bo na to pracuje się cały sezon. Przypomniał o konieczności pobierania próbek owoców z komór – powinno to się robić już od stycznia.


Marcin Piesiewicz

Pierwszy dzień w Sandomierzu zakończył blok „Nowe rozwiązania i technologie dla sadownictwa” z wystąpieniami przedstawicieli firm produkujących środki ochrony roślin, nawozy i oferujących inne produkty dla producentów owoców.

M. Polańska; fot. M. Strużyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię