VII Ogólnopolska Konferencja

„Produkty tradycyjne szansą rozwoju regionalnej turystyki kulturowej” obradowała w poniedziałek na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Obrady otwarł JM Rektor UR prof. dr. Hab. Włodzimierz Sady, wśród gości byli małopolscy posłowie Joanna Bobowska, Józef Lassota i Andrzej Romanek oraz sadownicy z gmin Łącko i Szydłów.
 
Z tego, co za produkty rolne płaci konsument w mieście, rolnik otrzymuje coraz mniej. We Francji, gdzie organizacje społeczno-zawodowe rolników są silne do kieszeni producentów żywności trafia przeciętnie „aż” 18% z ceny detalicznej. W Wielkiej Brytanii (prawie zupełny brak zorganizowania rolników, bo przeważa wielka własność ziemska, gospodarza na roli zastąpił robotnik rolny) jest to już tylko 8%. Dochód z produkcji rolnej w gospodarstwie spada na całym świecie – nawet w tych największych amerykańskich za sprzedaż zbóż farmer uzyskuje około 50% dochodów – reszta pochodzi z innych źródeł (subwencje eksportowe, własna sprzedaż, przetwórstwo, dzierżawy). W UE 27 w strukturze dochodu gospodarstwa rolnego z pozarolniczych źródeł dochodu ponad połowy (51%) dostarcza przetwórstwo, a turystyka (9%) niewiele ustępuje pracy najemnej rolnika (14%). Te suche dowody na rangę problemu produktu lokalnego przedstawił prof. Czesław Nowak. Według niego jesteśmy krajem niewykorzystanych szans – tkwiących w kuchni historycznej i produktach regionalnych. Polska ma ich zarejestrowanych w UE 35 (Włochy – 248, Francja – 192).
Wójt gminy Łącko Janusz Klag zrelacjonował ostatnie prace władz gminy i stowarzyszenia Łącka Droga owocowa”, które doprowadziły do uzyskania ochrony patentowej wspólnego znaku towarowego gwarancyjnego słowno-graficznego „Łącka śliwowica daje krzepę krasi lica”. Pozwala to na ochronę marki, ale jeszcze nie załatwia sprawy legalności produkcji i zasad sprzedaży. Stąd apele współpracujących gmin – Łącka i Szydłowa do obecnych na sali parlamentarzystów, by kolejny raz spróbowali przekonać administrację rządową do przyjęcia rozwiązań choćby tylko podobnych do tych, jakie w ościennych państwach pozwalają na legalne wytwarzanie i sprzedaż śliwowicy chronionej jako produkt tradycyjny.
Prof. Władysław Migdał zachęcał do wykorzystywania w działalności kulinarnej bardzo bogatego regionalnego nazewnictwa. Maczanka krakowska, śląskie niebo, czy święconka – takie nazwy działając na wyobraźnię o wiele bardziej niż duszony schab w bułce, plaster kasslera i boczku w sosie z suszonymi owocami, barszcz wielkanocny. Samych oryginalnie nazwanych zup – prostych potraw sporządzanych w chłopskich kuchniach różnych regionów Polski – można umieścić w jadłospisach (niekoniecznie od razu w gospodarstwach agroturystycznych – ot, w zwykłych restauracjach i zajazdach) ponad trzydzieści… A to dopiero pierwsze danie…
pg

Related Posts

None found

Poprzedni artykułZbiory owoców i warzyw na Ukrainie
Następny artykułW świecie biostymulatorów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię

ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.