765x100_Spotkanie_sadownicze

Ciepłe Przedwiośnie w Brzeznej

0
2225
Sadownicze Przedwiośnie Brzezna 2016 – jak zwykle w święto MB Gromnicznej (2 lutego) – przebiegało przy temperaturze około 10˚C i, jak na środek zimy, ciepłym wietrze.
To na zewnątrz. Także na sali i w kuluarach atmosfera momentami robiła się bardzo ciepła w reakcji sadowników (frekwencja jak zwykle w Brzeznej dopisała) na wystąpienie posła M. Maliszewskiego dotyczącego historii i skutków rosyjskiego embarga na rynek jabłek. Z równym zainteresowaniem, ale już znacznie spokojniej przysłuchiwano się dalszym wykładom – o czerwonych odmianach jabłek i ich mutantach, nawożeniu sadów w warunkach ekstremalnych, aktualnościach i prognozach ochrony drzew, kredytowym zabezpieczaniu produkcji,  a także programach wspomagania decyzji i certyfikacji produkcji.

Organizatorami Przedwiośnia Sadowniczego były jak co roku SZD IO Brzezna, Spółdzielnia Ogrodnicza Ziemi Sądeckiej w N. Sączu i Stowarzyszenie Integrowanej Produkcji Owoców „Podkarpacie” w Brzeznej. Sadownikom towarzyszyli podczas obrad starosta nowosądecki Marek Pławiak oraz wojewódzki inspektor WIORiN w Krakowie Andrzej Nowak.

Na rynku
Mirosław Maliszewski (ZSRP) po krótkim przypomnieniu historii rosyjskiego zamykania granic przed polskimi jabłkami ( z lat 2005-2008 oraz  wprowadzonych 1 sierpnia 2014 – tylko dla Polski oraz 6 sierpnia – dla całej UE i kilku innych państw) stwierdził, że efekty tych zakazów były dość różne w sezonach 2014/15 i 2015/16. Przeciwdziałania możliwym skutkom zakazów z sierpnia 2014 r podjęto zaraz po ich ogłoszeniu przez Moskwę. Organizacje sadownicze (ZSRP) i władze administracyjne (MRiRW) jeszcze w tym samym miesiącu starały się przekonywać środowiska UE, że mamy do czynienia z kryzysem politycznym, w którym ucierpi nie tylko Polska – jako największy producent jabłek w Unii. ze względu na wolumen naszej produkcji, która zamiast na Wschód trafi na rynek UE – nasz emu wspólnemu rynkowi jabłek grozi załamanie. Wnioskowaliśmy o uruchomienie nadzwyczajnych mechanizmów pomocowych – najlepiej fizyczne wyeliminowanie części jabłek z obrotu w państwach UE. Niestety zgodzono się tylko na „wycofanie z rynku” określonych kwot ilościowych jabłek. 

Mechanizm ten uruchomiono także w sezonie 2015/16 – i budzi on wiele niezadowolenia tak wśród sadowników jak i handlowców. Tym niemniej mechanizm ten pozwolił w ubiegłym roku uniknąć katastrofy cenowej na przełomie 2014/15 (nikt nie mógł przewidzieć skoku w handlu jabłkami wiosną 2015 r i tego, że owoców tych w końcówce sezonu zacznie brakować). W bieżącym sezonie Rosjanie pouszczelniali granice, eksport polskich jabłek jest niższy niż przed rokiem o tym czasie, a w dodatku na rynek ze swoimi niesprzedanymi w Rosji owocami wchodzi Turcja. Nieco wyższe niż przed rokiem ceny zawdzięczamy także temu mocno krytykowanemu programowi wycofywania owoców z rynku.
W tym momencie z Sali doleciał okrzyk: „dziesięciu sadowników zadowolonych, tysiąc traci…”. Na co M. Maliszewski, nie uchylając się od odpowiedzi w dyskusji, stwierdził tylko: „ mam relację sadownika z jednego z miasteczek Wielkopolski – woził tam „lublina” jabłek (2 t) tygodniowo; teraz nie sprzedaje nic, ale w tym samym miasteczku w ciągu tygodnia schodzi cały TIR polskich jabłek. Przy wszystkich usterkach czy nieprawidłowościach warto o tym pamiętać – bez programu wycofywania z rynku nie sprzedalibyśmy tyle jabłek, ile udaje się sprzedać, a ceny byłyby o wiele niższe. Sadownicy z Holandii i Belgii, którzy w zeszłym roku nie byli zainteresowani takim rozwiązaniem teraz szukają ze swoimi politykami możliwości rozszerzenia programu wycofywania na owoce ze swoich krajów.” 
W bieżącym sezonie nie odczuwa się już na rynku efektów społecznych akcji protestu typu „jedz jabłka na złość Putinowi”, „jem bo polskie”, „#jedz jabłka” itp. Nie widać także zbawczego wpływu na sytuację rynkową żadnego z obiecujących, nowych rynków. Od początku 2015 r. do końca października na pozaeuropejskie rynki (32 kraje) wyeksportowaliśmy 20 303 ton jabłek – to cieszy, ale nie rozwiązuje problemu eksportu. Na bliższych (44 państwa), głównie europejskich rynkach, ulokowaliśmy w tym czasie 356 352 tony. Zachęcająco wygląda eksport do w sumie bliskiej – ot, za M. Śródziemnym leżącej – Algierii 2814 ton czy też relatywnie łatwo dostępnego Egiptu – 10 918 ton. Dopóki jednak nie mamy dostatecznej ilości poszukiwanego na tych egzotycznych rynkach czerwonego, twardego, doskonałej jakości, perfekcyjnie przygotowanego do sprzedaży jabłka – nie zastąpimy w pełni rynku Rosji.


Mirosław Maliszewski 

Na rynku rosyjskim ograniczającym drastycznie import wzrasta udział ‘Idareda’ – stanowi on około 60% sprowadzanych jabłek zaś jedną z głównych odmian na globalnym rynku jest ‘Gala’ ze swoimi sportami. W Europie stanowi około 30% owoców w obrocie, w obu Amerykach – około 45%, liczy się tez w Afryce. Z tymi jabłkami, obok innych czerwonych, możliwych do uprawy w naszym klimacie, możemy próbować wchodzić do gry. Potencjalnych kontrahentów musimy przekonać nie tylko do tego, że nasze jabłka są dokładnie takimi, jakich szukają ich klienci , ale również do tego, że nasze dostawy są pewne i nieprzerwane.

Najwięcej uwagi powinniśmy więc poświęcać rynkom najbliżej leżących państw – unijnych czy spoza Unii, gdzie nasze owoce już są znane, cenione lub które są pamiętane i wyczekiwane (Rosja). Mamy dowody na to, że nawet przy sygnałach czy wręcz kampaniach czarnej propagandy (oficjalnych zakazów wewnątrz UE nie da się wprowadzić)  mających zniechęcić społeczeństwa (np. Słowaków, Czechów) nasze jabłka ciągle są chętnie kupowane. Teraz przebijają inne ceną, musimy dążyć do tego,  by wygrywały jakością. 
W prowadzonych, między innymi przez ZSRP, akcjach promujących polskie jabłka można mówić o pozytywnych efektach – trwająca trzy lata promocja owoców dwukolorowych (była skierowana m.in. na Rosję) pokazała, że promocja zwiększa zainteresowanie nie tylko samymi jabłkami, ale również innymi owocami, także jagodowymi, pochodzącymi z Polski. 
 
Odmiany
Dr Dorota Kruczyńska (IO Skierniewice) przedstawiła cztery „rodziny” odmian interesujących dla naszego sadownika ze względu na walory doceniane na rynkach. W ostatnich kilkunastu latach najbardziej stabilną produkcją jabłek mogła poszczycić się grupa ‘Golden Deliciousa’, przy czym jest ona liderem w wielkości produkcji. W 1998 r. przy światowej produkcji na poziomie 5 mln t o 0,5 mln t ustępowała grupie ‘Red Deliciousa’, ale teraz (5,2 mln t w 2015 roku) góruje już o 1,0 mln ton. ‘Gala’ z około 1,0 mln t w 1998 r. osiągnęła w zeszłym roku poziom 4,0 mln ton. ‘Fuji’ ze swoimi mutantami oscyluje od 1,5 do 2,0 mln ton, ‘Granny Smith’ jest jeszcze bardziej ustabilizowana – 1,8 do 1,9 mln ton, podobnie ‘Jonagold’ – ale na poziomie 1,2-1,3 mln ton. ‘Braeburn’ z około 0,4 mln t doszedł do 1,0 mln ton, ‘Pink Lady’ – z 0,2 do 0,5 mln ton, a ‘Elstar’ – z 0,3 do 0,5 mln ton.


Dr Dorota Kruczyńska 

W grupie ‘Gali’ ważne jest zwracanie uwagi na system nazewnictwa – w użyciu są równolegle nazwy odmian jak i odpowiadające im brandy (nazwy handlowe) – np. ‘Baigent’ i Brookfield Gala®. Czerwone lub ciemnoczerwone i paskowane lub z rumieńcem rozmytym – jabłka z tej grupy są atrakcyjne dzięki jędrności owoców przekraczającej podczas zbiorów 8,0 kG/cm2, a u niektórych mutantów w sprzyjających sezonach nawet 9,0 kG/cm2. Za wady tej grupy odmian należy uznać niewystarczającą czasem wielkość owoców, nadmierne zawiązywanie owoców, podatność drzew na choroby drewna i kory, zaś owoców na drzewach – na pękanie, a podczas przechowywania – na gorzką zgniliznę jabłek i szarą pleśń.

Grupa ‘Red Deliciousa’ oferuje sadownikowi wiele czerwonych lub ciemnoczerwonych sportów a dodatkowo mutanty tupu „spur”. Do wad trzeba zaliczyć skutki spotykanej wśród tej grupy partenokarpii i związanej z tym zmienności kształtów jabłek, choroby drewna i kory, uleganie chorobom przechowalniczym – zbrązowieniu przygniezdnemu, szklistości miąższu. Odmiany wywodzące się od ‘Red Deliciousa’ mają też duże wymagania co do stanowiska (ciepło). Owoce są bardzo jędrne, nadają się do dalekiego transportu.

[NEW_PAGE]

W grupie ‘Fuji’ polscy sadownicy mogą znaleźć cenne dla siebie, bo wcześnie dojrzewające sporty (‘Auvil Early Fuji’, ‘Fiero’, ‘Heisei Fuji’, ‘Daybreak Fuji’, ‘Morning Mist Fuji’, ‘Rising Sun Fuji’). Osiągają one dojrzałość zbiorczą o 3-5 tygodni wcześniej od odmiany wyjściowej. Są też jedynymi odmianami akceptowanymi w sprzedaży z miąższem o widocznej szklistości. Jabłka z tej grupy są bardzo słodkie (15-17%), wykazują się jednak dużą podatnością na parcha i mączniaka jabłoni, zarazę ogniową, a podczas przechowywania – na szklistość miąższu i gorzką plamistość podskórną.
W nie tak licznej jak pozostałe grupie ‘Ligola’ za wady owoców można uznać ich nadmierną często wielkość, dużą podatność na zarazę ogniową, parcha jabłoni, gorzką plamistość podskórną, a w przechowywaniu: gorzką zgniliznę jabłek i szarą pleśń.
Wyjątkiem od tematyki związanej z jabłoniami była prezentacja Daniela Skubija reprezentującego firmę Caldena mającą ofertę dla producentów wiśni. W ofercie jest linia trzech nawozów: AgraActiv 48, AgraActiv 70 oraz AgraVita Ca. Pierwszy z nich polecany jest w fazie wzrostu (wegetacyjnej) oraz do zaprawiania nasion, drugi – w fazie generatywnej. Wapniowy preparat AgraVita Ca jest wart uwagi, bo nie pozostawia na owocach osadu soli wapnia. Użycie tych produktów podnosi plony i jakość owoców (zwiększa średnicę wiśni i zawartość ekstraktu).
O ochronie
Według obserwacji Tomasza Gasparskiego (Bayer) w ubiegłym roku sady regionu Nowego Sącza, Łącka, Limanowej były słabiej atakowane przez owocnicę jabłoniową, zwójki i owocówki. Sporo było przędziorków i one mogą być problemem już niedługo. Tam, gdzie lustracje pozwoliły zlokalizować złoża jaj przędziorka owocowca – warto zaplanować wczesnowiosenne (pękanie pąków-zielony pąk) wykorzystanie preparatów olejowych. 
W tym czasie bardzo prawdopodobne jest wystąpienie kwieciaka jabłkowca i konieczność zabiegu przeciwko niemu. W regionie jest wiele małych sadów – przemieszane są te produkcyjne z zaniedbanymi, uprawy sąsiadują z zagajnikami, zakrzaczeniami. W takich „rezerwatach” chętnie chronią się i rozwijają populacje  kwieciaków i niektórych zwójkówek.


Tomasz Gasparski 

Opryskując drzewa przeciwko przędziorkom pamiętać należy o dużej ilości cieczy (min. 500 l/ha, na większe drzewa – 750 l/ha), a gdy obiektem zwalczania jest kwieciak – powinniśmy opryskiwać drzewa przy ciepłej, słonecznej pogodzie zachęcającej chrząszcze do aktywności, a więc i kontaktu z preparatem. 

W niektórych sadach regionu notuje się od trzech sezonów liczne występowanie toczyka gruszowiaczka. Może to być skutek pewnej pobłażliwości w odniesieniu do tego szkodnika – wiadomo, co 8 lat się pokazuje… Okazuje się, że nie zawsze potem znika… Bardzo prawdopodobne będą wiosną w sadach Podbeskidzia problemy z miodówkami. 
T. Gasparski przypominał o możliwości zracjonalizowania swoich programów ochrony – wykorzystanie pułapek feromonowych pozwala czasem nawet na rezygnację z zabiegu, a same koszt pułapki można wpisać w programy pomocowe i uniknąć zbędnych wydatków.
 
Na zakończenie dr Maria Buczek (SZD Brzezna) krótko podsumowała prognozy na najbliższe tygodnie: nic złego w sadach nie widać. Drzewa jeszcze trwają w spoczynku. Silnych mrozów nie było (niestety na Lubelszczyźnie odnotowano trzy kolejne noce z -26˚C przy silnym wietrze i braku pokrywy śnieżnej). Kłopoty mogą być z wodą – w ostatnich trzech latach w okresie wegetacyjnym w Brzeznej opady sięgały w ostatnich trzech latach 463-729 mm (w 1999 r. – 1037 mm). Potwierdziła, że na pewno można spodziewać się kwieciaka jabłkowca i problemów z miodówkami.


W kuluarach Przedwiośnia Sadowniczego Brzezna 2016

Co mówiono o nawożeniu podczas tego spotkania – w odrębnym materiale.

Tekst i zdjęcia: Piotr Grel

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię