Komunikaty-Sadownicze-NOWY-765×100

Efektowna puenta

W maju, a więc pod koniec sezonu handlu jabłkami, okoliczności układały się dla polskich sadowników pomyślnie. Na jesieni mieliśmy nieprzyjemną niespodziankę w postaci rosyjskiego embarga i wynikającą stąd nerwową niepewność — tym większą, że czas mijał, a restrykcje nadal obowiązywały. Okazało się jednak, że eksport trwał nadal, ale za pośrednictwem m.in. państw nadbałtyckich. Jabłek deserowych było zaś w Polsce o tyle mniej, że nie tylko nie doszło do załamania rynku krajowego, ale utrzymywała się na nim dobra koniunktura. W maju, podobnie jak to było w innych korzystnych latach, odnotowaliśmy znaczny wzrost cen, przede wszystkim hurtowych. Sezon kończył się zatem efektowną puentą.


Drogie jabłka

W maju na uwagę zasługiwały zarówno skala wzrostu cen, jak też ich poziom. Średnie notowania hurtowe jabłek przekroczyły w Warszawie 2,1 zł/kg. Według moich analiz, tak wysokich cen w maju nie było od 1997 roku. Najwyższa średnia cena z maja 1999 r. wynosiła 1,8 zł/kg, w pozostałych latach ceny wahały się pomiędzy 1,5 a 1,7 zł/kg, natomiast
w maju 2002 r. spadła do zaledwie 1 zł/kg. W stosunku do notowań z maja ubiegłego roku, w bieżącym ceny jabłek wzrosły o 48%, a w porównaniu z cenami z kwietnia tego roku, w maju notowania były wyższe o 28%. Ten ostatni wskaźnik był porównywalny z lutowym, kiedy to ceny wzrosły w stosunku do tych ze stycznia o 24%. Koniunktura w lutym była pierwszym sygnałem, że sprawy mogą ułożyć się lepiej niż się tego spodziewano.

Obok ograniczonej podaży jabłek deserowych, podstawowym czynnikiem, który zdecydował o dobrej koniunkturze pod koniec sezonu, była długa zima i opóźnienie dostaw polskich pomidorów oraz truskawek, stanowiących wiosną konkurencję dla jabłek. Polskich truskawek było w maju jeszcze mało, a ich ceny nie zachęcały do zakupów. Pomidorów było wprawdzie dużo, ale ich ceny detaliczne (8–9 zł/kg) także można uznać za zaporowe.

Wszystko to sprawiło, że jabłka (już głównie z chłodni z KA) sprzedawały się dobrze, pomimo wysokich cen. Dotyczyło to nie tylko rynku w Broniszach, ale również transakcji realizowanych w gospodarstwach i przez grupy producentów. W eksporcie największym kanałem przerzutowym na rynek rosyjski była Litwa, chociaż odżyła znowu instytucja “busiarzy”, kursujących głównie na Białoruś (kupowali nawet jabłka z przymrozkowymi “jęzorami” i to w dużych ilościach). Podstawową odmianą eksportową był 'Idared'. Sygnalizowano jednak, że cena tych jabłek (0,55 USD/kg dla producenta, z tendencją zwyżkową), zaczynała mieć charakter zaporowy. Jabłka innych odmian kierowano głównie na rynek krajowy. Ceny oferowane sadownikom przez grupy zależały głównie od jakości owoców, a nie od odmiany. Wyjątek stanowiły jabłka odmian 'Golden Delicious', 'Ligol' czy 'Boskoop'. Kilogram tych ostatnich kosztował na warszawskich bazarach do 5 zł. To także rekord, ponieważ jabłka importowane można było kupić po 6–7 zł/kg.

Grupy producenckie płaciły w maju sadownikom od 1,5 zł za 1 kg jabłek o średnicy co najmniej 7 cm do 2 zł za kilogram owoców o średnicy ponad 8 cm. Z tak wysokich notowań zadowoleni byli wszyscy. Należy jednak podkreślić, że zarówno indywidualni sadownicy dysponujący dużą ilością owoców, jak i grupy, w coraz większym stopniu reprezentują obecnie racjonalne podejście do rynku, które polega na tym, aby utrzymać się na nim jak najdłużej. Często zresztą obligują do tego również zawarte umowy. Czas pokerowych zagrywek — otwieranie komór w czerwcu — powoli się kończy.

Dynamika hurtowych cen jabłek na rynku warszawskim w sezonach 2003–2006

Jakie perspektywy?

Gdy pisałem ten tekst, trwało już kwitnienie jabłoni. Sadownicy, proszeni o wstępne oceny, wykazywali ostrożność.
W rozmowach często przewijało się stwierdzenie, że “cudów nie będzie”. Spodziewano się zatem urodzaju na średnim poziomie. Przede wszystkim często narzekano na nie najlepsze kwitnienie Jonagoldów, częściowo spowodowane przemiennością, ale także uszkodzeniami mrozowymi. Powtarzały się również doniesienia o niezbyt obfitym kwitnieniu 'Idareda' i 'Glostera'. Sadownicy zwracali uwagę na małą liczbę pszczół, co, niestety, potwierdza rozmiary strat zimowych sygnalizowanych przez pszczelarzy (nawet do 70% owadów). Nie najlepsza była również pogoda, gdyż w tym roku było zbyt sucho. Przewidywano zatem raczej przeciętne zawiązanie owoców.

Prognozy co do kondycji rynku jabłek w nadchodzącym sezonie można określić jako umiarkowanie pomyślne. Wynika to nie tylko ze skutków zimy w Rosji, ale również ze spadku produkcji jabłek w Chinach, który oceniano na 15% w stosunku do zbiorów z roku ubiegłego.
W związku z tym spodziewano się także spadku produkcji chińskiego koncentratu soku jabłkowego o 10% i wzrostu cen tego produktu na rynku europejskim z 760 USD/t do 880 USD/t.

Konkurencja pomaga sadownikom

We Francji uznano w ubiegłym roku, że sytuacja na rynku owoców z drzew ma charakter kryzysu. W efekcie, od października realizowany jest w tym kraju program pomocy dla sadowników, z uwzględnieniem właścicieli sadów jabłoniowych. Program przewiduje zaangażowanie 115 mln euro, z czego 65 mln euro zostanie wypłacone w formie bezpośredniej pomocy, reszta zaś jako preferencyjne pożyczki. Francja należy do największych eksporterów jabłek w Europie, a opisywany program jest już kolejnym z wdrożonych w ostatnich latach i ma obejmować również problematykę eksportową.

O dopłatach dla ogrodników słychać również z Serbii. Mają one wynieść, na przykład, 1,15 USD do drzewka wiśni i nawet 2,5 USD do drzewka jabłoni. Właściciele plantacji truskawek i malin mają otrzymać 720–3000 USD/ha. Wspomagane będą zatem gałęzie produkcji sadowniczej, w których Serbia stanowi dużą konkurencję dla Polski. Na przykładzie malin widać, że kraj ten w znacznym stopniu zniwelował już wojenne zniszczenia.

Docenienie rangi sadownictwa we Francji i w Serbii oznacza jednak, że ich pozycja na rynku owoców ulegnie poprawie, co stanowi zagrożenie dla Polski. Ciśnie się zatem “pod pióro” pytanie — kiedy nasze MRiRW doceni rangę rodzimego sadownictwa i ewentualnie przyjdzie mu z pomocą? Myślę jednak, że pytanie takie jest niewłaściwie sformułowane. Bezczynne czekanie jest bowiem czekaniem na Godota. Ciągle nie potrafimy stworzyć dostatecznie silnej grupy nacisku. Bez tego zaś trudno liczyć, że nasze problemy zostaną zauważone nie tylko w Brukseli, ale przede wszystkim w Warszawie.

Wysokość oraz dynamika średnich cen owoców (w zł/kg) wybranych gatunków i odmian na rynku warszawskim — maj 2006/maj 2005

* współczynnik konkurencyjności cenowej
(cena jabłek importowanych do ceny jabłek krajowych)
** 'Granny Smith', 'Red Delicious'

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię