JEŚLI SĄDZISZ, ŻE NIE MUSISZ PRZERZEDZAĆ – PRZERZEDZAJ!

    Przydługi tytuł jest powiedzeniem amerykańskich sadowników, przywiezionym i często powtarzanym u nas przez inżyniera Macieja Cegłowskiego - długoletniego dyrektora SZD ISK w Sinołęce. Jest też ono mottem poniższych uwag Jacka Żółtowskiego, sadownika spod Elbląga, znanego zapewne wielu naszym Czytelnikom uczestnika przeróżnych seminariów i konferencji branżowych. Przedstawiam je przekonany, że relacja producenta będzie dla sadowników ciekawym rozszerzeniem tematu omawianego przeważnie przez pracowników nauki. Fakt, że Jacek Żółtowski utrzymuje rodzinę dzięki wynikom - między innymi - tych zabiegów, o których pisze, jest istotnym argumentem w dyskusji nad potrzebą, możliwościami i efektami chemicznego przerzedzania zawiązków jabłoni.




























    Poza świetnym powiedzeniem M. Cegłowskiego staram się jeszcze pamiętać ciągle o tym, co przed czterema laty powiedziała na seminarium w Limanowej dr Margita Handschack z instytutu w Pillnitz — polecam jej referat w materiałach z tej konferencji („XVI Międzynarodowe Seminarium Sadownicze Limanowa ’96”). Tutaj chcę tylko przypomnieć jeden z ilustrujących to wystąpienie wykresów. Oto on: Wiosną mam go zawsze przed oczyma — dzięki niemu wiem, dlaczego muszę się spieszyć z decyzją o ingerencji w procesy kwitnienia i owocowania moich drzew. Z wykresu wyraźnie widać, że mam tylko mniej więcej trzy tygodnie czasu na sensowną reakcję. Potem nasiona w zawiązkach owoców (jeśli będą zbyt liczne) wytworzą już taką ilość giberelin, że na młodych pędach nie zaindukuje się tyle, ile mogłoby, pąków kwiatowych na przyszły rok. Gdy sadownik dopuści do takiej sytuacji, traci podwójnie: w bieżącym sezonie na obficie kwitnącym drzewie wyrośnie za dużo, ale małych jabłek, a w następnym — owoców trzeba będzie ze świecą szukać.



    Zaczyna się kwitnienie,
    a ja „widzę” (wykres), jak w moich drzewach rusza produkcja giberelin i proces ten narasta do około dziesiątego dnia po pełni kwitnienia. W tym okresie mam dwie możliwości reakcji: opryskanie drzew mocznikiem lub zabieg mieszanką Pomonitu R-10 z Ethrelem 480 SL. Zanim jednak cokolwiek zrobię, muszę bardzo dokładnie określić okres pełni kwitnienia jabłoni (80% otwartych kwiatów). Od tej fazy rozwoju drzew rozpoczyna się „odliczanie” terminów zabiegów.







    PRODUKCJA GIBERELIN W NASIONACH JABŁONI I WPŁYW NA WIELKOŚĆ OWOCÓW


    Najwcześniej — przy ładnej, ciepłej pogodzie sprzyjającej zapyleniu i zapłodnieniu kwiatów — w 1, 2 dni po pełni kwitnienia mogę opryskać drzewa mocznikiem w stężeniu 3–4%. Jeśli zła pogoda utrudnia zapłodnienie kwiatów, zabieg ten trzeba przesunąć na 3., 4. dzień po pełni kwitnienia. Mocznik parzy słupki i pręciki kwiatów — skutek widać bardzo szybko. Zastrzyk zawartego w nim azotu pozytywnie wpływa na tworzenie się pąków kwiatowych i wielkość owoców. W tym samym terminie można również wykorzystać mieszankę mocznika w stężeniu 1,5% i Pomonitu R-10 w ilości 250 ml/ha.
    Drugim terminem, w którym mogę ingerować w owocowanie moich jabłoni, jest okres 2–6 dni po pełni kwitnienia, kiedy można użyć mieszanki Pomonitu R-10 (250–300 ml/ha) z Ethrelem 480 SL (350 ml/ha). Jestem zwolennikiem niższych dawek tych preparatów, ich mieszania i powtarzania zabiegów — jest to bezpieczniejsze i pewniejsze niż jeden zabieg jednym preparatem. Zbyt małe stężenie użytego wówczas środka grozi osłabieniem zrzucania zawiązków, a zbyt duże — nadmiernym ich przerzedzeniem. Dodatkową korzyścią z użycia w tym terminie Ethrelu jest przekazanie roślinie pierwszego impulsu do zakładania pąków kwiatowych na przyszły rok.
    Trzeci zabieg chemicznego przerzedzania zawiązków jabłoni może mieć miejsce po mniej więcej dziesięciu dniach od poprzedniego, czyli do około 3 tygodni od pełni kwitnienia. Owoce mają już 10–12 mm średnicy. Przerzedzam je wówczas Ethrelem 480 SL (0,5 l/ha) albo Paturylem 100 SL (0,5–0,9 l/ha).
    W moim karłowym sadzie — nie tylko przy przerzedzaniu zawiązków, ale przy wszystkich opryskiwaniach — wystarcza mi 250 litrów wody na hektar. Sądzę, że w obiektach z drzewami półkarłowymi nie potrzeba więcej niż 500 l/ha. Ilość środków potrzebnych do właściwego wykonania przerzedzania musi być jednak zachowana.
    Jeszcze dwie uwagi o Ethrelu 480 SL. Ten środek wymaga dla swego działania kilku godzin światła i wilgoci, więc najlepiej zaplanować zabiegi nim na wczesne godziny poranne. Jest to też preparat bardzo dobrze nadający się do „uspokajania” drzew. Używam go z dobrym skutkiem od kilku już lat w celu ograniczenia wzrostu wegetatywnego jabłoni oraz regulowania ich kwitnienia. Nie później niż do 5 lipca wykonuję 4, 5 opryskiwań — im późniejsze, tym niższa dawka Ethrelu. Pod warunkiem, że mieszanina będzie natychmiast wykorzystana, można go mieszać tak z fungicydami, insektycydami, jak i z nawozami dolistnymi, na przykład z chlorkiem wapnia.



    Chemia to nie wszystko
    Tyle o zabiegach chemicznych. Potem czekam na wyniki opadu czerwcowego, po którym praca nad przerzedzaniem wcale się u mnie nie kończy! Przechodzę na „ręczne sterowanie”, bowiem chemia, acz niezbędna, nigdy nie pozwoli na osiągnięcie optimum. Ręczne poprawki są konieczne również ze względu na charakter poszczególnych odmian. Na przykład 'Idareda’ przerzedza się łatwo — wystarcza jeden zabieg, a 'Golden Delicious’ (fot. 1) potrzebuje 3, 4.







    FOT. 1. 'GOLDEN DELICIOUS’ WYMAGA KILKAKROTNEGO PRZERZEDZANIA – POPRAWKI RĘCZNE J. ŻÓŁTKOWSKI ROBI U TEJ ODMIANY JESZCZE W KOŃCU SIERPNIA


    Wymagające są też 'Šampion’, 'Spartan’, 'Paulared’. Koniecznie trzeba przerzedzić chemicznie i poprawić ręcznie 'Galę’, 'Elstara’ (fot. 2).







    FOT. 2. BEZ INTERWENCJI SADOWNIKA OWOCE 'ELSTARA’ NIE OSIĄGNĄ WYMAGANEJ PRZEZ NASZYCH ODBIORCÓW WIELKOŚCI


    Do 'Ligola’, który w przeciwieństwie do dwóch ostatnich daje bardzo duże owoce, należy podchodzić ostrożniej. By jego owoce nie przerastały, można nawet zostawić dwa zawiązki obok siebie. Unikam przerzedzania chemicznego 2-, 3-letnich 'Jonagoldów’ (fot. 3). Starsze drzewa tej grupy odmian też traktuję ostrożniej niż inne — jeden zabieg w 2–6 dni po pełni kwitnienia i dodatkowo poprawki ręczne.







    FOT. 3. MŁODE DRZEWA ODMIAN Z GRUPY 'JONAGOLDA’ NIE POWINNY BYĆ CHEMICZNIE PRZERZEDZANE, A I STARSZE TRAKTUJE SIĘ OSTROŻNIEJ NIŻ INNE





    Koniec wieńczy dzieło
    W moim sadzie przerywanie kończę we wrześniu — wraz z pierwszym zbiorem. Dla mnie kilkakrotny zbiór jabłek to zakończenie cyklu prac rozpoczętego wiosennymi zabiegami chemicznego przerzedzania, który ma doprowadzić mój sad do wydawania regularnych, obfitych plonów owoców doskonałej jakości.
    Zdaję sobie sprawę, że nie przedstawiłem wszystkich zagadnień dotyczących przerzedzania chemicznego owoców, ale też nie taki miałem zamiar — chciałem tylko przekazać swoje doświadczenia w tym zakresie.

    Related Posts

    None found

    Poprzedni artykułWYSTAWA Z ZAMKIEM W TLE
    Następny artykułMAŁY JUBILEUSZ

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Wpisz swoje imię

    ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.