JUBILEUSZOWE XV SPOTKANIE SADOWNICZE W SANDOMIERZU

    Stymulatorem przemian jakościowych w rolnictwie są działania na rzecz oświaty i edukacji, a Spotkania Sadownicze organizowane od 1991 roku na Zamku Kazimierzowskim w Sandomierzu są tego dobrym przykładem.
    W czasie ich trwania przekazywany jest duży zasób wiedzy i doświadczeń związanych z nauką i praktyką sadowniczą. Uzupełnieniem są wystawy środków produkcji, literatury fachowej, wiele pokazów i konkursy. Otwierając jubileuszowe spotkanie (31.01.–1.02.), starosta sandomierski Mieczysław Sawa stwierdził — odbywające się w naszym rejonie Spotkania Sadownicze traktujemy jako zaszczyt dla naszych sadowników. W pierwszym dniu na zamku pojawiło się ponad 1000 osób (fot. 1), drugiego dnia zamkowa sala wykładowa znów wypełniła się po brzegi. Swoją ofertę zaprezentowało ponad 70 firm (fot. 2 a i b). Podziękowania należą się sponsorom bezpłatnego wstępu — firmom Bayer CropScience i Yara Poland.


    Fot. 1. Pierwszego dnia Zamek Kazimierzowski odwiedziło ponad 1000 osób



    Fot. 2. Swoją ofertę na dziedzińcu  i w salach zamku zaprezentowało ponad 70 firm




    Dopłaty do Integrowanej Produkcji


    Przejęcie przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa nadzoru nad Integrowaną Produkcją zaowocowało zwiększeniem liczby producentów, którzy otrzymali certyfikat IP lub wdrażają tę metodę w swoich gospodarstwach. Podczas drugiego dnia konferencji ważną informację dotyczącą IP przekazał dr Krzysztof Balkiewicz z PIORiN — sadownicy, którzy zdecydowali się na wdrożenie tego systemu produkcji, będą mogli liczyć na specjalne dopłaty (ich wysokość w dniu konferencji nie była jeszcze znana). Certyfikat IP jest pomocny przy eksporcie jabłek np. do Niemiec czy Włoch, gdzie jest akceptowany. Przy rosnącej produkcji owoców dysponowanie certyfikatami, które potwierdzają zdrowotność produkowanych w Polsce owoców, może okazać się coraz ważniejsze.


    Według prof. dr. hab. Eberharda Makosza (fot. 3), 2005 r. był rokiem wyraźnej światowej nadprodukcji jabłek. Cena tych owoców np. w Niemczech wynosiła 0,25–0,30 euro/kg i była niższa niż koszty produkcji. Na brak opłacalności produkcji nie powinni jednak narzekać ci spośród polskich sadowników, którzy na początku lutego sprzedawali jabłka deserowe po mniej więcej 1,2 zł/kg i osiągnęli plon około 40 t/ha. Profesor Makosz podkreślił, że zauważalny w Europie jest trend łączenia się firm oferujących po 100 000 ton jabłek i więcej, tak aby przedstawiać jeszcze atrakcyjniejsze oferty. Równocześnie Komisja Europejska czyni starania, aby ograniczyć import jabłek do UE z krajów trzecich. Z taką propozycją wystąpiło francuskie ministerstwo rolnictwa, podobne stanowisko zajmują Włochy, Niemcy i Polska. W latach dobrego urodzaju jabłek plony mogą w naszym kraju przekroczyć 2,5 mln ton i wtedy, bez zorganizowania się sadowników, dobrych kontaktów eksportowych i nowoczesnej bazy logistycznej będą duże problemy z zagospodarowaniem tych owoców.



    Fot. 3. Profesor Eberhard Makosz mówił, między innymi, o eksporcie jabłek



    Pomoc dla Grup Producentów


    Tworzenie organizacji producentów (GP) to, według specjalistów z dziedziny sadownictwa, jedyna możliwość zwiększenia konkurencyjności polskich owoców. Do tej pory tylko około 2% produkowanych u nas jabłek jest sprzedawane za pośrednictwem GP. Jak informował Ryszard Kazubek z MRiRW, elementem, który ma zachęcić sadowników do tworzenia takich grup, będą środki przewidziane dla wstępnie uznanych GP. Zrzeszeni sadownicy będą mogli liczyć na zwrot 75% kosztów poniesionych na budowę obiektów logistycznych i zakup maszyn umożliwiających lepsze przygotowanie owoców do sprzedaży. Tak dużej pomocy w Polsce dotychczas nie było, ma ona zachęcić producentów do organizowania się i ułatwić wyposażenie grup sadowników w elementy infrastruktury niezbędnej do funkcjonowania na rynku. Inwestycje będzie można realizować tylko na gruntach (ich zakup będzie można również finansować z dopłat), które są własnością GP. Inwestycje będzie można także realizować etapami.


    Zdaniem, goszczącego w Sandomierzu Mirosława Maliszewskiego (fot. 4), posła na Sejm i prezesa Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, europejski system pomocy i wsparcia produkcji sadowniczej opiera się na pomocy kierowanej do GP. Dlatego, aby funkcjonować na unijnym rynku, trzeba tworzyć takie organizacje. Mirosław Maliszewski uważa, że bardzo cenny jest fakt, iż GP mogą uzyskać wsparcie w chwili wstępnego uznania. Zadaniem ZSRP jest teraz, aby jedyny rynek, jaki pozostał jeszcze w rękach producentów — rynek owoców deserowych — nie został zdominowany przez zachodni kapitał. Dlatego twórzmy GP, korzystajmy z różnego rodzaju wparcia. Jeśli się nam to nie uda, może stać się tak, jak w niektórych krajach spoza UE, gdzie zwiększa się produkcję jabłek, zdobywa się nowe rynki, jednak właściciele sadów niewiele z tego mają — apelował prelegent.
    W obecnym układzie parlamentarnym, jak powiedział M. Maliszewski, są duże szanse na przeforsowanie wielu projektów mających na celu poprawę sytuacji wsi. Dotyczy to, na przykład, utrzymania KRUS-u przy MRiRW i niepodnoszenia stawek ubezpieczeniowych, utrzymania zasiłków dla studiującej młodzieży wiejskiej oraz dopłat do paliwa rolniczego.



    Fot. 4. Mirosław Maliszewski zachęcał sadowników do organizowania się w grupy



    Surowiec dla przetwórstwa


    Dużo do zrobienia jest jeszcze na rynku owoców kierowanych do przetwórstwa, które zagospodarowywuje gros produkowanych w Polsce owoców. Bezmyślnością było sprzedawanie zakładów przetwórczych każdemu, kto chciał je kupić. Są też pozytywne przykłady modernizacji części zakładów, jednak większość inwestycji, jakie w ostatnim czasie tam zrealizowano, odbyła się właśnie dzięki niskim cenom oferowanym producentom za skupowane owoce — stwierdził M. Maliszewski.


    O sytuacji rynkowej jednego z nielicznych już w Polsce zakładów przemysłu owocowo-warzywnego, który w całości jest własnością polskiego kapitału, mówił Krzysztof Grzegorzek (fot. 5) prezes firmy EXPOL z Nowego Sącza. Warto odnotować, że przedsiębiorstwo to w ubiegłym roku przejęło od jednego z zachodnich inwestorów zakład przetwórstwa owocowo-warzywnego w Dwikozach. Jak informował prelegent, ponad 80% firm skupujących w Polsce owoce i warzywa dla przetwórstwa jest w rękach kapitału zagranicznego, a zakłady zlokalizowane w naszym kraju są tylko częścią światowych koncernów. Jeśli firmy te nie uzyskają zadowalającego zysku w Polsce, mogą wypracować go w innych krajach.



    Fot. 5. Krzysztof Grzegorzek poinformował o przejęciu przez sądecką firmę EXPOL zakładu przetwórstwa owocowo-warzywnego w Dwikozach



    Przejęcie zakładu w rejonie sandomierskim było, jak poinformował K. Grzegorzek, spowodowane faktem, że EXPOL przy produkcji w zakładzie w Nowym Sączu tylko 6000 ton koncentratu soku jabłkowego rocznie miałby problemy z utrzymaniem się na rynku. W rejonie Sandomierza firma ta planuje przerabianie w okresie do 2 lat około 50 000 ton owoców i warzyw, co oznacza, że produkcja będzie czterokrotnie większa niż w starym zakładzie. W Dwikozach uruchomiono również mroźnie, co umożliwi rozpoczęcie produkcji mrożonek warzywnych i owocowych. Krzysztof Grzegorzek chciałby, aby w skupie owoców udało się nawiązać możliwie bliską współpracę z sadownikami lub ich organizacjami i wyeliminować pośredników.


    Odmiany o ustalonej pozycji rynkowej


    Ryszard Ciźla (fot. 6), prezes Sandomierskiego Związku Ogrodniczego, podkreślał w swoim wystąpieniu konieczność produkowania wysokiej jakości zarówno owoców, jak przetworów z nich. Jedną z odmian jabłoni, której owoce są znane i cenione na całym świecie, jest ‘Golden Delicious’, jej owoce stanowią także większość deserowych jabłek produkowanych w Europie. Odmiana ta bardzo dobrze udaje się w sandomierskich sadach. Podobnie znane i cenione są różne odmiany truskawki, wiśni czy jabłoni, których owoce kierowane są do przetwórstwa. Zakłady owocowo-warzywne za przetworzone owoce odmiany truskawki ‘Senga Sengana’ uzyskują wyże ceny niż za mieszanki odmianowe. Aby udało się utrzymać produkcję tej odmiany w Polsce, zakłady prowadzące skup jej owoców powinny — jak uważa profesor Makosz — oferować minimum 1,5–2 zł/kg, jeśli cena będzie niższa, plantacje tej odmiany zostaną zlikwidowane.



    Fot. 6. Ryszard Ciźla mówił o wysokiej jakości zarówno owoców deserowych,
    jak i przetworów owocowych



    Kolejnym produktem tradycyjnie związanym z regionem Sandomierza jest, zadniem R. Ciźli, wiśnia “nadwiślanka” o dobrych właściwościach przetwórczych. Jej owoce są jednak w zakładach mieszane z owocami innych odmian, tym samym końcowy produkt ma gorszą jakość. Trzeba także pamiętać, że polski koncentrat soku jabłkowego wysoką kwasowość zawdzięcza owocom starych odmian, z których jest produkowany, a których stale ubywa w naszych sadach. Aby utrzymać uprawę tych cennych odmian, trzeba powiązać kapitałowo zakłady przetwórcze, stworzyć system umów kontraktacyjnych i z tych ostatnich się wywiązywać. Lokalne samorządy i producenci z okolic Chłodni Kielce czynią starania, aby przejąć ten zakład, co pomogłoby w realizowaniu, między innymi, takich celów.


    Szlak jabłkowy i winorośl


    Alicja Stępień ze Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Sandomierzu omówiła Sandomierski Szlak Jabłkowy (SSJ), którego oficjalne otwarcie odbyło się 17 września ubiegłego roku. Wytyczona trasa ma około 200 km i wiedzie przez wszystkie gminy powiatu sandomierskiego. Rozpoczyna się w Centrum Ogrodniczym ŚODR w Sandomierzu, dalej prowadzi przez tereny gmin: Samborzec, Koprzywnica, Łoniów, Klimontów, Obrazów, Wilczyce, Dwikozy, a kończy się w Zawichoście. Łączy ciekawe miejsca i pokazuje unikatowe zasoby historyczne i przyrodnicze ziemi sandomierskiej. W tworzeniu szlaku uczestniczy 28 gospodarstw sadowniczych, w których turystom oferuje się owoce, a także można zwiedzić niewielkie winnice. Alicja Stępień zachęcała sadowników do przystąpienia do tego przedsięwzięcia, które nie tylko stanowi atrakcję turystyczną, ale także pozwoli zwiększyć dochody uzyskiwane z produkcji owoców w wielu gospodarstwach.


    Według Romana Myśliwca (fot. 7), szkółkarza i jednego z najlepszych polskich specjalistów z dziedziny uprawy winorośli, SSJ warto by połączyć z winiarską ścieżką. Takie pomysły sprawdziły się w wielu rejonach Europy, a dobrym przykładem są Czechy czy Słowacja, gdzie podobne działania przyniosły plantatorom wymierne efekty ekonomiczne. W polskich gospodarstwach, w których będą uprawiane przerobowe odmiany winorośli, trzeba produkować kilka rodzajów wysokogatunkowego wina, jeśli chce się przyjmować turystów. Atrakcyjne, oprócz win wytrawnych, mogą być na przykład wina lodowe (produkowane z zamarzniętych gron) czy słomkowe (z podsuszanych gron). W doborze jest coraz więcej odmian nadających się do warunków klimatycznych Sandomierszczyzny. Nie powinno być także obaw związanych z mrozoodpornością — jest coraz więcej odmian winorośli wytrzymujących spadki temperatury do –30oC, a nawet większe.



    Fot. 7. Roman Myśliwiec zachęcał do zakładania winnic



    Cięcie drzew pestkowych


    Tradycją drugiego dnia sandomierskich spotkań jest wykład dotyczący cięcia i prowadzenia drzew w sadach oraz pokaz tych zabiegów. W tym roku o cięciu drzew pestkowych — czereśni, brzoskwiń i moreli — mówiła dr Halina Morgaś z Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa ze Skierniewic. Pokaz, zorganizowany w gospodarstwie Małgorzaty Latusek w Sośniczanach (więcej o gospodarstwie w HO 10/2004), a poprowadzony przez prelegentkę, zgromadził ponad 150 osób. Choć termin nie był odpowiedni dla cięcia drzew pestkowych — na co zwracała uwagę dr H. Morgaś — brak liści na drzewach powodował, że można było poznać podstawy cięcia, które czeka producentów brzoskwiń w okresie kwitnienia, a czereśni i moreli — po zbiorze owoców. W gospodarstwie M. Latusek brzoskwinie mają przewodnikową koronę osiową (fot. 8), gdyż tylko taka — według gospodarzy — sprawdza się na kwaterach z drzewami rosnącymi w rozstawie 3,5 m x 2 m. Specjalistka przypominała o konieczności corocznego cięcia drzew tego gatunku — w tak intensywnych sadach zabieg ten należy wykonywać wiosną i latem. Poprzez cięcie w tym drugim terminie ogranicza się nadmierny wzrost koron i zapewnia dobre warunki zawiązywania pąków kwiatowych. W tym roku jednak, z uwagi na ujawnione podczas pokazu cięcia znaczne uszkodzenia drzew i pąków kwiatowych przez mróz, dr H. Morgaś polecała opóźnienie cięcia. W poważnie uszkodzonych przez mróz sadach brzoskwiniowych najlepszą metodą odtworzenia uprawy będzie wycięcie drzewa przy ziemi. Duża pokrywa śnieżna zabezpieczyła system korzeniowy, a ze śpiących oczek w ciągu jednego roku wyrosną silne pędy — pozostawienie jednego z nich pozwoli w ciągu roku uzyskać sporych rozmiarów drzewko. W kolejnym roku będzie można liczyć na obfite plonowanie.



    Fot. 8. W intensywnych sadach z drzew brzoskwiń usuwamy zbyt silne pędy


    Podczas konferencji zaprezentowano również kilka tematów związanych z ochroną sadów przed szkodnikami i chorobami — prof. dr hab. Remigiusz W. Olszak (ISK ze Skierniewic) “Czy szpeciele, przędziorki i mszyce zagrażają uprawom sadowniczym?”, dr Beata Meszka (ISK) “Skuteczne zwalczanie chorób w sadach w 2006 roku”. O przerzedzaniu chemicznym w sadach jabłoniowych mówił Marcin Zachwieja z AR z Poznania. Dr Dorota Kruczyńska (ISK) omówiła nowe odmiany jabłoni i grusz polecane do uprawy na najbliższe lata.
    Z treścią tych wystąpień można zapoznać się w materiałach wydanych z okazji XV Spotkania Sadowniczego, które są do nabycia w naszej redakcji.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Wpisz swoje imię