Banki spółdzielcze chcą mieć dwucyfrowy udział w polskim sektorze bankowym

Banki spółdzielcze chcą podnieść swój udział w rynku do poziomu dwucyfrowego. Duży potencjał widzą w młodych ludziach, których chcą przekonać, że są nowoczesne i mają lepsze podejście do klienta, niż komercyjne instytucje. Problemem pozostają regulacje unijne, które mogą zahamować rozwój bankowości spółdzielczej w Polsce.
 
 
Dziś w Polsce banki spółdzielcze to 6-8 proc. rynku, jednak przedstawiciele sektora podkreślają, że jest potencjał, by ten wynik podwoić.  – Polskie banki spółdzielcze mają nadwyżkę depozytów nad kredytami średnio 20 mld złotych rocznie. Gdyby tę nadwyżkę przerzucić w kredyty, wtedy ten udział w rynku zdecydowanie by się zwiększył – twierdzi Jerzy Różyński, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych..
 
Pewnym problemem mogą być jednak przepisy prawne, takie jak dyrektywa CRD IV, która ma uchronić sektor bankowy przed kolejnymi kryzysami. Zawarte w niej wymogi dotyczące posiadanych kapitałów i nadzoru będą obowiązywać zarówno największe europejskie banki, jak i małe, spółdzielcze.  – Wymogi CRD IV dotyczące płynności nie pozwalają na wykorzystanie posiadanej przez nas nadwyżki depozytów nad kredytami – mówi Różyński.
 
Zdaniem prezesa Krajowego Związku Banków Spółdzielczych, banki te nie odstają pod względem poziomu od swoich komercyjnych konkurentów.
 
 – Myślę, że bankowość spółdzielcza pod względem jakości obsługi i konkurencyjności produktów nie odbiega już od bankowości komercyjnej w Polsce, a nawet w UE – twierdzi Różyński. – W niektórych obszarach jest nawet lepsza, szczególnie w obszarze kontaktu z klientem i relacji między klientem i bankiem spółdzielczym. Dzięki temu nasz portfel kredytowy jest dwa razy bezpieczniejszy niż w bankach komercyjnych.
 
Różyński z optymizmem patrzy także na wzrost innowacyjności banków spółdzielczych, co jest szansą na przyciągnięcie młodych klientów. Za wzór banku spółdzielczego, który zdobył popularność w tym segmencie, zdaniem Różyńskiego, może posłużyć holenderski Rabobank.
 
 – 20 lat temu miał kilkanaście procent w holenderskim rynku i reputację instytucji przestarzałej. W chwili obecnej ma 40 proc. udziału w rynku, w tym 70 proc. to młodzi ludzie. To jeden z najnowocześniejszych banków w Europie, który konkuruje z bankami komercyjnymi – przekonuje prezes KZBS. – Sądzę, że my także moglibyśmy rozwijać się w tym kierunku.
 
Za: newseria.pl
pg

Related Posts

None found

Poprzedni artykułCelnicy ostrzegali rolników przed zakupem zbyt taniego paliwa
Następny artykułPolski cydr – może tym razem się uda?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię

ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.