Konferencja „Europa rynkiem polskich jabłek” – cz.II

Zarysowane w pierwszej częśći relacji przez dr Bożenę Nosecką oraz dra Helwiga Schwartaua obrazy stanu rynku jabłek w Europie oraz tendencji jego rozwoju uzupełnili Peter van Arkel (Fruit Advies Limburg), Maciej Lipecki (Stowarzyszenie Polskich Szkółklarzy) i Sławomir Mizerski (Grupa Producentów Sunsad). W tej części uwagi pierwszego z wymienionych prelegentów.
Peter van Arkel jak zwykle nie owijał sprawy w bawełnę: – przed trzynastu laty zaprosiliście mnie po raz pierwszy, bym doradził, jak produkować więcej jabłek i lepszej jakości, teraz pytacie, jak je sprzedać na Zachód… Jak poprawić jakość mówiłem już tu, w Lublinie siedem czy osiem lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło – ja straciłem włosy, wam przybyło 20-25 tys. ha sadów jabłoniowych, poczyniliście ogromne inwestycje w infrastrukturę, trochę poprawiliście jakość owoców… Ale wciąż macie ogromną ilość starych nasadzeń, których pozbywacie się zbyt wolno. Zbyt wielu sadowników nie widzi ścisłego związku pomiędzy cena jabłek przemysłowych i deserowych, związku pomiędzy ceną owoców a ich jakością – tak jak to postrzega klient.

Peter van Arkel: Nie zmarnujcie kryzysu!

Według wykładowcy w ostatnich 50 latach w europejskim sadownictwie odnotowaliśmy trzy poważne kryzysy przed wejściem Polski do UE i jeden już po tym fakcie. Ale polscy sadownicy mogą przetrwać jeszcze trochę dzięki niższym kosztom produkcji – zwłaszcza bardzo niskim kosztom pracy. Zaprezentował zestawienie kosztów produkcji jabłek w różnych krajach UE. Przy założeniu, że na jeden hektar sadu potrzeba 600 roboczogodzin, to przy opłacie siły roboczej w wysokości 16 €/godz. w Holandii koszt produkcji jabłek sięga 9600 €/ha, we Włoszech (13 €/godz.) – 7800 €/ha, w Belgii (11 €/godz.) – 6600 €/ha, w Niemczech ((10 €/godz.) – 6000 €/ha, zaś w Polsce – przy koszcie pracy 3 €/godz. – 1800 €/ha. W tym miejscu Janusz Gabrysiak wtrącił z sali: Peter, pięć euro! – co P. van Arkel z szerokim uśmiechem natychmiast skomentował: – ooo! Janusz jest bardzo dobrym pracodawcą… i zakończył przedstawianą myśl wnioskiem: – jeśli dobrzy, nowocześni polscy sadownicy nie są jeszcze do tej pory milionerami, to znaczy, że coś zrobili źle. 
Następnie podsumował polskie problemy: zależność od jednego rynku (Rosja – nałożone przez nią embargo jest nauczka także dla sadowników Holandii i Belgii), za dużo starych nasadzeń, za dużo przechowywanych owoców, za wiele dwukolorowych odmian, za mało odmian nadających się na eksport. – Nigdy nie marnuj kryzysu! – nawoływał polskich kolegów przekonując, że powinni szybciej wymieniać stare sady i redukować ilości przechowywanych jabłek. Jego zdaniem tylko sami sadownicy mogą te problemy rozwiązać i powinni zrobić to jak najszybciej, bo w przeciwnym razie ci dobrzy producenci ucierpią z powodu słabszych producentów jabłek. 
Zalecał znalezienie tylu, ile to tylko możliwe rynków zbytu na swoje owoce, chociaż takie rozproszenie wysiłku będzie wymagać więcej czasu, energii i kosztów. Trzeba uwzględnić przyzwyczajenia konsumentów na konkretnych rynkach i oferować im poszukiwane przez nich owoce. Na przykład Niemcy nie przepadają za bardzo ciemnymi odmianami – jak ‘Jonaprince’, niektóre mutanty ‘Gali’ i ‘Elstara’, w Europie północno-zachodniej poszukuje się jabłek bardziej aromatycznych (‘Elstar’, Kanzi®, Junami®, Wellant®, ‘Braeburn’, jeszcze dwukolorowe Jonagoldy). Ale młodzi konsumenci z tego regionu wyraźnie wolą słodkie jabłka – wygrywa więc ‘Gala’, ‘Fuji’, Jazz®, Pink Lady®. Na zachodzie Europy spada bardzo wyraźnie zainteresowanie ‘Golden Deliciousem’, co odróżnia ten rynek od wschodu i południa kontynentu.
W całej Europie wzrasta popyt na odmiany klubowe (o czym mówił już wcześniej H. Schwartau). Zdaniem P. van Arkela żaden hodowca nie sprzeda Polakom licencji na żadną klubową odmianę – jesteśmy zbyt niebezpieczni. Natomiast cała zachodnia Europa będzie się broniła przed rosnącym napływem polskich jabłek. W tych zmaganiach powinniśmy przyjąć do wiadomości, że niska cena oferowanych owoców nie jest najważniejsza. Rynki wymagają przed wszystkim jakości, coraz chętniej są nabywane owoce z upraw ekologicznych, rośnie też tendencja do zakupów jabłek pochodzących z lokalnej produkcji. 
Dla tak formującego się rynku zachodniej Europy Polska ma niewiele propozycji. Klubowych odmian nie ma i nie będzie ich mogła oferować (to nie do końca ścisłe, jest w Polsce legalnie uprawiana jedna odmian tego typu). Niemcom możemy oferować ‘Galę’, ‘Elstara’ (uwzględniając wyżej przedstawione zastrzeżenia), ‘Šampiona’ (nie za wiele – kupowany jest we wschodnich Niemczech, ale jest tam również produkowany i nie za bardzo udaje się go sprzedawać). Do krajów skandynawskich możemy wysyłać odmiany dwukolorowe, także ‘Galę’, ‘Golden Deliciousa’, ‘Red Jonaprinca’. Nie wiadomo, jak zachowa się rynek brytyjski (Brexit)– tam mogą być wysyłane ‘Gala’, nieco ‘Golden Deliciousa’. We Francji ma szansę sprzedaży ‘Gala’, ‘Šampion’, w Hiszpanii – ‘Red Delicious’, ‘Golden Delicious’, znowu – ‘Gala’.
Jeszcze przez 5-10 lat nasi sadownicy mogą zarabiać na ‘Golden Deliciousie’, ‘Red Deliciousie’, ‘Red Jonaprinsie’, ‘Gali’. W dłuższej perspektywie Polska będzie potrzebowała nowych światowych odmian. Na uruchomienie programów rodzimej hodowli jest już w Polsce za późno (z tym nie zgodziła się w dyskusji prof. M. Korbin, dyrektor IO w Skierniewicach), można jednak w ciągu 7-10 lat – współpracując i przeznaczając na to dużo pieniędzy – kupić jakieś dobrze zapowiadające się odmiany, które staną się kiedyś standardami w światowym handlu. Takie zakupy trzeba zrobić dopóki odmiany te są jeszcze dostępne we w miarę rozsądnej cenie. Należy z tymi odmianami wprowadzić w Polsce kilka programów pilotażowych, by nauczyć doradców technologii ich produkcji, potem przekazać tę wiedzę sadownikom.
Swoje wystąpienie Peter van Arkel zakończył stwierdzeniem: – Polska jest największym producentem jabłek w Europie. Macie czas i możliwości, aby być w Europie świetnym krajem produkującym owoce. Wykorzystajcie swoją szansę! Dostajecie ją tylko raz!
 
pg

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię