Tak się tutaj żyje

Ziemia pod stopami, niebo nad głową, bogate doznania estetyczne, jakich dostarcza każda pora roku — ot, choćby teraz, kiedy przed nami czas najpiękniejszych kolorów w sadach. A nade wszystko cisza i spokój. Tak widzi wieś typowy mieszczuch. Ale prawdziwe życie w nader przykry sposób weryfikuje takie idylliczne obrazki. Będąc ostatnio u jednego z kolegów sadowników miałem okazję się o tym przekonać.

Trafiłem na bardzo stresujący moment, bo ów kolega miał akurat do spłacenia kilkunastotysięczną ratę kredytu i dosłownie w ostatnim momencie udało mu się wyegzekwować znaczną sumę pieniędzy, którą winien mu był eksporter owoców. Oczywiście, ten obiecywał, że zwróci kilka dni wcześniej. Tymczasem sprawa była poważna, gdyż brak spłaty w terminie oznaczał bankowe karne odsetki, czyli dodatkowo kilka tysięcy złotych. Takim sadownikom żyje się teraz rzeczywiście niełatwo, szczególnie wtedy, gdy funkcjonują w pojedynkę. A to oznacza nie tylko stałą troskę o produkcję, ale także o zbyt i kilkudniowe wyjazdy z koczowaniem na rynkach hurtowych: Wrocławia, Katowic czy Gdańska. Prawdziwa plaga to właśnie ściąganie należności od handlowców różnej maści. Właściciele takich gospodarstw coraz bardziej tracą grunt pod nogami, dwoją się i troją, by sprostać niełatwym wyzwaniom. Myślę, że trudno o bardziej ważki argument na rzecz zrzeszania się. Bo w grupach, które znam, na pieniądze za owoce czeka się nie dłużej niż 3 miesiące, a pracuje się nad tym, by okres ten skrócić do miesiąca, półtora. Nie do pomyślenia zaś jest sytuacja, że można nie zapłacić sadownikowi. Oczywiście, i tutaj zawsze istnieje ryzyko trafienia na niesolidnego kontrahenta. Ale jest ono o wiele mniejsze niż w kontaktach handlowych, często nie wiadomo z kim, jakie dotyczą indywidualnie działających sadowników. Nie wiem, czego trzeba jeszcze, aby skłonić takich producentów do wspólnego działania, bo i ceny proponowane członkom przez grupy są konkurencyjne.

Dynamika hurtowych cen jabłek na rynku warszawskim w sezonach 2004–2007

Ale są i takie problemy, których sadownicy sami nie mogą rozwiązać. Mam na myśli pogłębiający się deficyt siły roboczej. Obowiązujące w tym sezonie stawki wzrosły do 5–6 zł/godzinę, a nawet i więcej. Ale dla wielu potencjalnych pracowników-Polaków nie ma to wielkiego znaczenia, bo i tak wszystko się kończy alkoholową libacją po tygodniu albo i szybciej. Legalne zatrudnienie kogoś na stałe też jest bardzo ryzykowne.

Pracowników zza wschodniej granicy też ciągle brakuje. Potencjalni są cofani z granicy nawet po kilka razy i jest to nagminne. Sadownicy twierdzą, że rzekome ułatwienia w tym względzie istnieją tylko w telewizji. Najgorsze zaś jest to, że opisana fatalna sytuacja na rynku pracy uderza w pierwszym rzędzie w gospodarstwa wielkotowarowe i grozi niezwykle poważnymi konsekwencjami w postaci stopniowej utraty konkurencyjności na europejskim owocowym rynku. Koszty produkcji jabłek w Polsce znacznie rosną i w 2005 roku w badanych przeze mnie gospodarstwach przekraczały 0,80 zł/kg. A co będzie, jeśli część plonów się zmarnuje, bo nie będzie ich miał kto zebrać? To nie są panikarskie przepowiednie, ale realne zagrożenie.

Rynek jabłek

…podlega tendencjom typowym dla obecnego okresu. Mam na myśli zarówno spadek cen hurtowych w stosunku do sierpniowych, jak i skalę tego spadku. Od 1999 r. ceny we wrześniu zmniejszały się zawsze o około 30–40%. Wyjątkiem był tylko rok ubiegły, kiedy wzrosły one o 10%. Jeżeli zaś tym razem wrześniowe ceny są jeszcze nieco wyższe niż w 2005 r., to dlatego, że w lipcu i sierpniu br. były na bardzo wysokim poziomie — z powodu suszy oraz dlatego, że ustawicznie rosły pod koniec zeszłego sezonu. Typowy jest także zastój w handlu. Nie niepokoi to handlowców, tym bardziej że spodziewają się, iż szybko minie. Eksportu prawie nie ma. Tylko sporadycznie wysyła się na Wschód (do państw nadbałtyckich i, za ich pośrednictwem, także do Rosji) transporty jabłek, głównie odmiany 'Paulared'. Ceny proponowane sadownikom przez grupy (niezależnie od przeznaczenia owoców) za owoce tej odmiany, o średnicy powyżej 7 cm, a także za jabłka odmiany 'Delikates' wynoszą 0,80–
1 zł/kg, a za 'Celeste' — nawet do 1,10 zł/kg. Każdy, kto może, jabłka — zwłaszcza tej ostatniej odmiany — przechowuje w chłodni, licząc na lepsze ceny, podobnie, jak to bywało w poprzednich latach.

Jabłka przemysłowe są nieco tańsze niż rok temu, ale cena jest przyzwoita i wykazuje tendencję wzrostową. Ocenia się, że wielkość produkcji koncentratu w sierpniu i na początku września jest na ubiegłorocznym poziomie, co oznacza, że zapotrzebowanie na owoce przemysłowe nie będzie spadać.

Rynek śliwek

Mamy w tym roku “dołek” cenowy, którego należało się spodziewać. Oceniam, że ceny hurtowe śliwek na rynku krajowym spadły o około 50% w porównaniu z ubiegłorocznymi, co świadczy o tym, jak jest on płytki. Sadownicy twierdzą, że można godziwie sprzedać jedynie najlepszy towar, przy czym najchętniej kupowane są śliwki twarde, niezupełnie dojrzałe. Takich owoców brakuje (podobnie jak w poprzednich latach), co oznacza, że nadal zbyt mało śliwek przechowywane jest w chłodniach. Ale wspomniane wymagania jakościowe jakoś nie bardzo są widoczne w handlu detalicznym, szczególnie w odniesieniu do 'Węgierki Zwykłej' Jest ona relatywnie droga (patrz tabela), a owoców dobrej jakości właściwie nie ma. Taka sytuacja powtarza się już od kilku lat.

Są grupy, które wysyłają na rynki wschodnie nawet po kilka tirów śliwek tygodniowo, ale ceny oferowane sadownikom za taki towar są niskie. Za owoce o średnicy powyżej 3,2 cm proponuje się 0,70 zł/kg. Nic więc dziwnego, że producenci owoców takich odmian, jak 'Valor' czy 'Empress' wolą przetrzymać je w chłodni. Ocenia się bowiem, że wzorem lat ubiegłych, odmiany późne znacznie podrożeją. Warto odnotować również fakt, że tegoroczne ceny eksportowe za śliwki odmiany 'aanska Rana' o średnicy ponad 4 cm nie przekraczały 2 zł/kg, a ceny za odmiany późne zapewne nie będą wyższe.

Wiadomo, że polska oferta mrożonek owocowych będzie w tym roku ilościowo uboga. Brakuje truskawek i są one bardzo drogie. Niektórzy analitycy prognozują wzrost ich cen z 1200–1300 do nawet 1500 za tonę. Zapewne zabraknie także malin. Zbiory owoców odmian letnich w Polsce były niskie, a i w Serbii, według niektórych doniesień, zebrano o 30–50% malin mniej niż w ubiegłym roku. Trudno zrozumieć, dlaczego w tej sytuacji proponuje się obecnie za przemysłowe śliwki 0,30 zł/kg, a czasem nawet 0,20 zł/kg. Takie ceny oznaczają przecież, że nikt nie będzie zbierał owoców. W ocenie sadowników, zwłaszcza przy obecnych stawkach za robociznę, nie pokryją one bowiem nawet kosztów zbioru.

Rynek drzewek

Sądzę, że z powodu suszy, tegoroczna produkcja wysokiej jakości drzewek jabłoni typu knip-boom będzie niska i prawdopodobnie nie przekroczy 5% całości. Cena za takie drzewko może przekroczyć 10 zł, zaś rozgałęziony okulant będzie kosztował około 8 zł. Szkółkarze uważają, że największym zainteresowaniem cieszą się 'ampion' i 'Idared', w następnej kolejności są: 'Golden Delicious Reinders', 'Gala', 'Ligol', 'Fuji' (sport odmiany 'Beni Shogun') oraz czerwone sporty odmiany 'Braeburn'.

Spore jest zainteresowanie śliwami 'aanska Rana', 'aanska Lepotica', 'Amers', 'President' oraz 'Jubileum'. Ich rozgałęzione okulanty będą zapewne sprzedawane w cenie drzewek jabłoni.

Mimo drastycznego spadku cen skupu owoców pod koniec sezonu, wielu sadowników chce nabyć drzewka wiśni — oczywiście 'Łutówki', ale także odmian 'Groniasta z Ujfehertoi' i 'Debreceni Btermo'. Czyżby zatem nastąpił renesans wiśni deserowych? Szacuje się, że cena rozgałęzionego drzewka wyniesie 7–8 zł. Tradycyjnie już, poszukiwane są wielkoowocowe odmiany czereśni: 'Summit', 'Sylvia', 'Regina', 'Kordia', 'Techlovan', 'Vanda', 'Lapins', a także 'Burlat'. Potencjalnych nabywców nie odstraszają wysokie ceny drzewek. Te wyprodukowane na karłowej podkładce 'GiSelA 5' będą kosztować nawet 22 zł, zaś okulanty na innych podkładkach — do 12 zł/szt. Ocenia się, że dobrych drzewek czereśni będzie brakować.

Właściciele dużych, markowych szkółek już miesiąc temu mieli komplet zamówień. Obfite opady w sierpniu spowodowały wznowienie wzrostu drzewek, zwłaszcza tam, gdzie nie stosowano nawadniania. Warto więc, aby drzewka przezimowały w chłodni
i zostały posadzone dopiero wiosną.

Wysokość oraz dynamika średnich cen owoców (w zł/kg) wybranych gatunków
i odmian na rynku warszawskim — wrzesień 2006/wrzesień 2005


* współczynnik konkurencyjności cenowej (cena jabłek importowanych do ceny jabłek krajowych)
** 'Granny Smith'

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię