700-300-katalogi-warzyw

Pomidorowy weekend w okolicach Sandomierza

Władze gminy Dwikozy oraz oddział w Mokoszynie Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego wraz 9 innymi instytucjami i urzędami (wśród których był m.in. Urząd Marszałkowski i wojewoda świętokrzyski), a także z firmami ogrodniczymi, zorganizowały 1 i 2 lipca dwunaste już Święto Pomidora. Mimo tak imponującej listy organizatorów, frekwencja na wykładach przewidzianych na pierwszy dzień imprezy była bardzo skromna — pracownice ŚODR Ewa Żak i Elżbieta Krępa wykłady wygłosiły dla... zaledwie 5 ogrodników i kilku przedstawicieli firm ogrodniczych (fot. 1).


Fot. 1. Wykłady w sobotę odbyły się tym razem w wyjątkowo kameralnym gronie

Wystarczy jeden dzień

W ubiegłym roku frekwencja na sobotnich wykładach w Dwikozach także nie była najlepsza i już wtedy pojawiły się głosy, że sobota nie jest odpowiednim dniem na organizowanie takiego spotkania — zwłaszcza że na początku lipca ogrodnikom zwykle nie brakuje zajęć. Organizatorzy najwyraźniej jednak nie przejęli się tym faktem i ponownie program, który z powodzeniem mógłby wypełnić jeden dzień, rozciągnęli na sobotę i niedzielę. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym roku uda się lepiej dostosować rozkład zajęć do oczekiwań producentów i przedstawicieli firm uczestniczących w tej imprezie. Bardzo dużym zainteresowaniem ogrodników cieszyły się natomiast Dni Otwarte firm nasiennych i nawozowych zorganizowane w niedzielę.

Kilka słów o nawożeniu

Syngenta Seeds i Yara

zaprosiły ogrodników na spotkanie do gospodarstwa Renaty i Sylwestra Krawczyńskich (fot. 2) w Winiarkach.


Fot. 2. Renata i Sylwester Krawczyńscy gospodarze Dnia Otwartego w Winiarkach

Zagadnienia związane z nawożeniem pomidorów samokończących na tej plantacji omówił Wojciech Wojcieszek (fot. 3) z firmy Yara. W obliczaniu dawek nawozów konieczne było uwzględnienie wyników analizy gleby, tym bardziej że jesienią ziemię w tunelach nawożono organicznie — na części powierzchni przyorano obornik, na drugiej po zakończeniu produkcji w ubiegłym roku wysiano facelię na przyoranie przed zimą. Na początku uprawy pomidorów samokończących bardzo ważne jest odpowiednie nawożenie azotowe, aby rośliny zbyt szybko nie kończyły wzrostu, przy czym część azotu podawana jest w formie saletry amonowej. Doglebowo podawany był Hydrocomplex Partner, fertygację rozpoczęto dopiero około miesiąca po posadzeniu rozsady, a roztwór sporządzano m.in. z wykorzystaniem Nutrifolu “zielonego”, saletry wapniowej — Calcinit (podawano jej jednak niewiele, bo w wodzie była duża zawartość HCO3), saletry magnezowej — Krista MAG i siarczanu potasowego — Kalisol. Jeżeli w czasie upałów rośliny są zbyt generatywne, W. Wojcieszek zaleca obniżanie stężenia pożywki o około 30%, pozytywnie działa również przedłużenie okresu jej podawania i podlewanie późnym wieczorem nawet ok. godziny 23oo.


Fot. 3. Zasady nawożenia pomidorów samokończących przedstawił
Wojciech Wojcieszek z firmy Yara

W. Wojcieszek zwracał uwagę, że w uprawach pomidorów samokończących bardzo często na liściach widoczne są objawy niedoboru magnezu i występują one nawet mimo wystarczającej zawartości tego pierwiastka w glebie i w pożywce. Dzieje się tak, ponieważ plonowanie tych odmian jest bardzo intensywne i skoncentrowane w czasie, a rośliny mają w tym okresie duże zapotrzebowanie na potas, który jako kation jednowartościowy jest zawsze pobierany szybciej niż dwuwartościowy kation magnezu. Dlatego niewiele daje wtedy uzupełnianie niedoboru Mg przez nawożenie doglebowe, skuteczne może być jedynie dokarmianie dolistne (czyt. też HO 5/2006). Częste w uprawach odmian samokończących są także niedobory żelaza (fot. 4) — również w tym przypadku W. Wojcieszek zalecał dolistne podawanie chelatów tego pierwiastka, np. Tenso Fe.


Fot. 4. U intensywnie plonujących odmian samokończących mogą wystąpić niedobory żelaza, konieczne jest wtedy dokarmianie dolistne

Zalety wietrzenia

Pomidory w gospodarstwie państwa Krawczyńskich są uprawiane już od 20 lat, w tym roku na powierzchni 2000 m2 w tunelach nieogrzewanych, jedynie w razie konieczności dogrzewanych wiosną. W połowie długości każdego tunelu zainstalowano wietrzniki (fot. 5 ), dzięki którym w czasie upałów można dobrze przewietrzyć uprawę i obniżyć temperaturę (w tym celu również cieniowano tunele). Zapewnia to dobre warunki nie tylko rozwoju i zawiązywania owoców pomidorów (ich pyłek kiełkuje w temperaturze do 30°C, a optymalna do kiełkowania pyłku wynosi 20–27°C), ale także do pracy pod osłonami. Poza tym wokół roślin utrzymuje się wyższe stężenie dwutlenku węgla niż w tunelach bez wietrzników. Niestety, narazie jeszcze nieliczne obiekty w tym rejonie są wyposażone w wietrzniki.


Fot. 5. Wietrzniki w tunelach pozwalają utrzymać wewnątrz właściwy mikroklimat

Przegląd odmian

W uprawie i na kolekcji w tym roku znalazły się tam 22 odmiany (razem z “próbami”) samokończące — podstawowe w produkcji to Ivet F1 i Siluet F1 — oraz wysoko rosnące. Wszystkie prowadzone są na jeden pęd. Rozsadę przygotowywaną w gospodarstwie sadzono w tunelach od 7 kwietnia, a pierwszy zbiór przypadł w ostatnim tygodniu czerwca i, jak stwierdził S. Krawczyński, już za pierwszym razem z całej powierzchni zebrano 2,5 tony owoców, a następne zbiory zapowiadały się jeszcze lepiej. Pomidory z tego gospodarstwa trafiają na rynki hurtowe w Krakowie i w Bielsku-Białej, gdzie poszukiwane są pomidory intensywnie wybarwione, smaczne i o dobrej twardości. Wielkość owoców, zdaniem gospodarza, ma mniejsze znaczenie.

Charakterystykę odmian pomidorów przedstawił Tomasz Olszewski z firmy Syngenta Seeds. Spośród odmian wysoko rosnących zwracał uwagę m.in. na Paronset F1, polecaną przede wszystkim do upraw polowych, o dużym wigorze, dobrym zawiązywaniu i wyrównaniu owoców oraz odporności na wirusa brązowej plamistości liści. Sandstone F1 (sandomierski kamień — nazwa ma odzwierciedlać dużą twardość pomidorów) wyróżnia się dobrym zawiązywaniem owoców (fot. 6), które mają intensywnie czerwony kolor, są nieco większe niż u znanego już Brooklyna F1, dobrze wypełnione, bez pustych komór. Najsmaczniejszym pomidorem wśród wysoko rosnących, zdaniem T. Olszewskiego, jest wielkoowocowa Tsarine F1, którą poleca się uprawiać na 6–8 gron. Odmiana ta daje duży plon intensywnie wybarwionych ciemnoczerwonych owoców.


Fot. 6. Nazwa Sandstone F1 kojarzyć się ma z twardością owoców odmiany polecanej do uprawy w rejonie Sandomierza

W przypadku odmiany Boderine F1 zwracał on uwagę na efektowny wygląd, bardzo ładny, intensywny kolor i dobrą jakość owoców (fot. 7), dobre zawiązywanie i ich wyrównanie oraz na wczesność. Odmianę tę zaleca się prowadzić na 8 lub 9 gron.


Fot. 7. Boderine F1 ma atrakcyjną, intensywną barwę owoców

Moonset F1, nowa odmiana z grupy samokończących (94056), wymaga dobrych stanowisk, bardzo dobrze zawiązuje owoce (fot. 8), które są wyrównane. Także jej rośliny cechują się bardzo dobrym wyrównaniem — dorastają do wysokości około 1,2 m, nie mają tendencji do przedwczesnego kończenia wzrostu i zawiązują zwykle 7 gron. Owoce Moonset F1 nawet w stresowych warunkach uprawy nie mają skłonności do nierównomiernego wybarwiania się. W ciągu trzech lat testowania tej odmiany w Polsce jedynie na pojedynczych owocach wystąpiły plamy. Dawała ona najwyższy plon ogólny w grupie odmian samokończących.


Fot. 8. Moonset F1 charakteryzuje się dobrym wyrównaniem owoców

T. Olszewski jako bardzo obiecującą wskazywał też odmianę Cabinet F1 — jej owoce mają intensywnie czerwony kolor również w czasie upałów i nie są podatne na nierównomierne wybarwianie się.

Szczepienie — sposób na zmęczenie gleby

W Mściowie w gospodarstwach Henryka Szklennika (fot. 9), a także Joannny i Tomasza Chorabów (fot. 10) prezentację uprawy pomidorów samokończących odmiany Platus F1 szczepionych na podkładce Maxifort F1 przygotowała firma De Ruiter Seeds, współorganizatorami tego spotkania były Broste i Hortus.


Fot. 9. Gospodarz Dnia Otwartego w Mściowie Henryk Szklennik prezentuje odmianę Platus F1 szczepioną na podkładce Maxifort F1


Fot. 10. Odmiana Platus F1 w gospodarstwie państwa Chorabów — przed pierwszym zbiorem

Jak powiedział dyrektor De Ruiter Seeds dr Tomasz Pyzik, jest to w rejonie Sandomierza pierwsze gospodarstwo, w którym zdecydowano się uprawiać na tak dużą skalę pomidory szczepione. Taki sposób produkcji jest wart uwagi w tym regionie, gdyż ze względu na długoletnią (czasem nawet kilkunasto- lub kilkudziesięcioletnią) tradycję uprawy pomidorów nastąpiło nagromadzenie się chorób odglebowych, między innymi korkowatości korzeni. Podkładka, oprócz tego, że wnosi odporność na choroby, poprawia także siłę wzrostu odmian, a — co za tym idzie — także plenność.

Piotr Słomiany

doradca agrotechniczny z tej firmy — zwracał uwagę, że uprawę roślin szczepionych należy rozpocząć o 1–2 tygodni wcześniej niż w przypadku odmian rosnących na własnych korzeniach. W tych gospodarstwach w końcu stycznia wysiewano nasiona podkładki, a 3,5 dnia później — odmiany. Szczepienie przypadło 17 lutego, zaszczepione siewki pikowane były 27 lutego, a na miejscu stałym w tunelach rozsadę sadzono między 27 a 30 marca, w zagęszczeniu 600 roślin na tunel — zdaniem tego doradcy, jest to optymalna gęstość, gdyż przy większym zagęszczeniu uprawy owoce będą mniejsze i na pewno plon z tunelu nie będzie większy. Pierwsze owoce w gospodarstwie Henryka Szklennika zebrano 18 czerwca, w czasie spotkania w jego gospodarstwie (2 lipca) uprawa ta była już po półmetku zbiorów. Zbiory u państwa Chorabów rozpoczęły się później — pierwszy planowano dopiero na 3 lipca.

Według Piotra Słomianego, rośliny szczepionego Platusa F1 od początku uprawy były zdrowe i mocne, bardziej wegetatywne niż odmiany nieszczepionej, miały silny, dobrze rozbudowany system korzeniowy. Pozwoliło to na wyprowadzenie dodatkowego pędu spod pierwszego grona — w ten sposób na głównym pędzie było zawiązane 6 gron, na bocznym — 3 grona. Zdaniem Henryka Szklennika, dzięki szczepieniu, plon był około dwa razy większy niż ten, jaki uzyskiwał on w poprzednich latach z tej samej odmiany rosnącej na własnych korzeniach — od kilku lat na jego plantacji dawało już o sobie znać silne zmęczenie gleby.

W czasie spotkania ofertę firmy Broste przedstawił Jacek Ceglarski. Polecał m.in. nawozy z serii Pioner — makro- i mikroelementowe do sporządzania pożywek — oraz biostymulujący nawóz Resistim, wzmacniający m.in. system korzeniowy roślin. Do upraw prowadzonych w gruncie proponował natomiast nawóz Perlka — pod tą nazwą występuje teraz znany już przed laty azotniak. Nawóz ten, oprócz tego, że wnosi składniki pokarmowe do gleby, ma także działanie odkażające i, aby wykorzystać tę jego właściwość, J. Ceglarski zalecał stosowanie go na wilgotną glebę, w okresie 2–4 tygodni przed sadzeniem rozsady.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię