Milenijna odmiana jabłoni

Jan Skibicki prowadzi 15-hektarowe gospodarstwo pod Białymstokiem. Na 12 hektarach uprawia jabłonie. Sadownik ten był również jednym z pierwszych w regionie, który wprowadził system Integrowanej Produkcji w gospodarstwie. Teraz przestawia sady na ekologiczną produkcję i, prawdopodobnie, po uzyskaniu certyfikatu już od przyszłego roku produkowane owoce będzie mógł nim oznaczać. Stara się także wprowadzać nowe rozwiązania techniczne, w których realizacji pomaga mu m.in. firma SaMASZ z Białegostoku.

Nowa odmiana z ISK

W 1996 roku, dzięki kontaktom z pracownikami Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach, Jan Skibicki sprowadził do swojego gospodarstwa 17 odmian jabłoni, które wtedy jeszcze oceniane były pod numerami. W planach było wybranie odmiany, która będzie wytrzymała na niską temperaturę zimą i nada się do uprawy w tym najchłodniejszym rejonie Polski. Sprowadzone drzewa posadzono w najbardziej niekorzystnych warunkach. Szybko zwrócono uwagę na odmianę wyróżniającą się odpornością na choroby, z “białymi”, bardzo słodkimi jabłkami, pokrytymi niewielkim czerwonoróżowym rumieńcem (fot. 1).
Owoce tej odmiany wyróżniają się smakiem, a drzewa odpornością na niekorzystne warunki glebowo-klimatyczne. Dlatego stwierdziliśmy, że może ona dokonać przełomu w sadownictwie, a na pewno w naszym gospodarstwie i nazwaliśmy ją Milenium — z pasją mówi J. Skibicki (fot. 2). Do uprawy tej odmiany na większą skalę zachęciło go planowane przejście na produkcję ekologiczną. W sąsiedztwie nowej odmiany rosną drzewa 'Sawy', 'Topaza', 'ampiona', 'Ligola' i sporty odmiany 'Jonagold'. Według sadownika, znacznie gorzej od nowej odmiany o “białych” jabłkach nadają się jednak do uprawy ekologicznej.


Fot. 1. Niektóre jabłka nowej odmiany pokrywa lekko różowy rumieniec


Fot. 2. Jan Skibicki przy drzewach odmiany 'Early Freegold',
która w jego gospodarstwie nazywana jest Milenium

W gospodarstwie Jana Skibickiego gleby są bardzo zróżnicowane (III–V klasa). Drzewa nowej odmiany rosną na podkładkach 'P 22', 'M.9' i 'M.26'. Jak zauważył sadownik, najlepiej jednak rosną i plonują na podkładce 'P 22', a uzyskiwane plony owoców wynoszą około 30 ton/ha (fot. 3). Odmiana ta wymaga przerzedzania zawiązków, w przeciwnym razie owoce nie dorastają do optymalnych rozmiarów. Odmiana bardzo obficie kwitnie, słabe jest jednak zawiązanie owoców, dlatego należy jeszcze dobrze dobrać do niej zapylacze. Ze wstępnych obserwacji wynika, że przydatny jako zapylacz dla tej odmiany może być 'Freedom'.


Fot. 3. Plonowanie drzew tej odmiany

Milenium kwitnie w podobnym terminie, jak 'Idared'. Jej owoce w zwykłej chłodni można przechowywać do końca stycznia. Sprzedaje się je do bezpośredniego spożycia, służą także w gospodarstwie do produkcji suszu jabłkowego (fot. 4). Według J. Skibickiego, miąższ w jabłkach tej odmiany nie ciemnieje, dlatego doskonale nadają się one do tego typu produkcji. Dodatkowo, duża zawartość cukrów powoduje, że susz ten jest bardzo smaczny i lepiej się prezentuje niż otrzymywany z jabłek odmiany 'Ligol'. Równocześnie, jak podaje J. Skibicki, smak owoców jest bardzo dobrze oceniany przez konsumentów. Dlatego planuje zwiększyć jej nasadzenia.


Fot. 4. Od kilku lat produkuje się susz jabłkowy

Produkcja suszu jabłkowego

Owoce w tym gospodarstwie suszy się od sześciu lat, a produkt ten łatwo znajduje nabywców. Kilogram suszu obieranego sprzedaje się po mniej więcej 20 zł, a owoców nieobieranych po 10 zł/kg. J. Skibicki produkcję suszu jabłkowego uznaje za bardzo perspektywiczną dla małych gospodarstw sadowniczych, gdyż pozwala ona zagospodarować owoce gorszej jakości. Jabłka suszone są w skonstruowanej w gospodarstwie suszarni. Koszty suszenia, gdy używa się do tego celu zbudowanego w gospodarstwie pieca o mocy 130 KW, na trociny, pył drzewny (fot. 5), słomę i zrąbki drzewne, wynoszą około 5 zł/dobę (sadownik ma możliwość bardzo taniego pozyskiwania trocin). W tym piecu opał spalany jest w procesie pirolizy, która zachodzi w temperaturze od 1200°C. Jedynym produktem ubocznym w tym procesie jest woda. Aby osiągnąć moc 130 KW, zużywa się 0,8 m3 trocin na dobę. Temperatura spalania w piecu dochodzi do 2000°C — im większa temperatura spalania podczas pirolizy, tym mniej opału się zużywa. Według J. Skibickiego, koszt budowy takiego pieca domowym sposobem to minimum 20 000 zł.


Fot. 5. Skonstruowany w gospodarstwie piec do spalania trocin
i pyłu drzewnego służy do suszenia jabłek

Owoce suszone są obecnie w suszarni mieszczącej jednorazowo 600 kg jabłek. W tym roku rozpoczęto przebudowę kontenera (fot. 6) z którego ma powstać nowa suszarnia. W pomieszczeniu tym jednorazowo będzie można umieścić 1500 kg krojonych jabłek.


Fot. 6. Stary kontener przerabiany na suszarnię dla jabłek

Ocena hodowcy

Odmianę tę wyselekcjonował prof. dr hab. Edward Żurawicz (fot. 7) z siewek nieznanego pochodzenia, których nasiona przywieziono z USA. Otrzymała nazwę 'Early Freegold' i pod taką została zgłoszona do oceny w Centralnym Ośrodku Badania Odmian Roślin Uprawnych w Słupi Wielkiej, a w przyszłym roku ma być zgłoszona do Rejestru Odmian. Profesor Żurawicz nie wyklucza również możliwości zmiany nazwy na taką lub podobną do tej, pod jaką funkcjonuje w gospodarstwie pod Białymstokiem.


Fot. 7. Profesor Edward Żurawicz jako hodowca odmiany 'Early Freegold' bardzo ostrożnie ocenia jej przydatność do nasadzeń towarowych

Jak podaje profesor Żurawicz, 'Early Freegold' jest odmianą o wczesnym terminie dojrzewania owoców, odporną na parcha jabłoni i mało podatną na mączniaka jabłoni, a jej owoce wyglądem przypominają jabłka odmiany 'Golden Delicous'. Nowa odmiana jest także oceniana w kilku innych miejscach, m.in. w Belgii, gdzie jej owoce zostały uznane za średnio smaczne.
Z kolei dobrze jest oceniana w sprywatyzowanej Stacji Doświadczalnej w Miłobądzu, gdzie planuje się zwiększyć jej nasadzenia.

Do walki z przymrozkami

W gospodarstwie J. Skibickiego przy współpracy z firmą SaMASZ ocenia się i testuje nowe maszyny i urządzenia.
W 2005 roku zainstalowano m.in. maszynę wiatrową (fot. 8), która ma zabezpieczać kwiaty jabłoni przed wiosennymi przymrozkami. Wiatrak ten ma za zadanie mieszanie chłodnego powietrza z cieplejszym, znajdującym się nad nim. Niestety, nie udało się ocenić tej maszyny, gdyż od momentu jej zainstalowania w gospodarstwie nie odnotowano przymrozku. Jak podają konstruktorzy, wiatrak ma ochronić 12 ha sadu, jego śmigło obraca się z prędkością około 600 obrotów na minutę, a pełny obrót głowicy ze śmigłem dookoła osi trwa 5 minut. Maszyna napędzana jest silnikiem o mocy 230 KW, może być również napędzana od WOM ciągnika. Wiatrak — bez fundamentów i silnika — kosztuje około 70 000 zł (netto). Jan Skibicki planuje unowocześnienie wiatraka tak, aby urządzenie stało się równocześnie prądnicą.


Fot. 8. W gospodarstwie zainstalowano maszynę wiatrową —
do ochrony sadu przed wiosennymi przymrozkami

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię