XIV ŚWIĘTO KWITNĄCYCH SADÓW W WISOWEJ

    Od kilkunastu lat gospodarzami tego spotkania są Elżbieta (właścicielka sadu, w którym świętowano 7 maja br.) oraz Romuald (szef Ośrodka IPO Wisowa i prezes ZSP) Ozimkowie. Do liczącej w 1992 roku 18 osób gospodarujących na 160 ha grupy sadowników dzisiaj należy 79 producentów dysponujących 980 hektarami sadów. Przedstawiając swoją grupę gronu ponad 400 gości R. Ozimek za najważniejsze sprawy, jakie przyszło im wspólnie rozwiązać, uznał starania o status grupy producenckiej, ujednolicenie technologii produkcji, odejście od anonimowości oferowanego towaru, wspólne pogłębianie wiedzy. Dzięki stworzeniu grupy pracującej z wykorzystaniem metod integrowanej produkcji obniżono koszty produkcji poprzez ograniczenie ilości bądź nawet eliminację niektórych zabiegów ochrony roślin, uzyskanie 5% upustów przy hurtowych zakupach środków produkcji. Potencjał grupy umożliwił rozpoczęcie promoc­ji owoców, a certyfikat IPO — wynegocjowanie wyższych cen sprzedaży. Współpracując ze sobą sadownicy unikają wzajemnej konkurencji.


    Fot. 1. R. Ozimek: Zbadaliśmy, jakie przesłanki skłaniały sadowników do wstępowania do Grupy IPO Wisowa. Najważniejsze okazały się możliwości, jakie stwarza współpraca — tak odpowiedziało 40% ankietowanych


    Fot. 2. Prof. W. Zatoński: Demokracja jest zdrowsza — od 1991 r. wzrosło u nas
    z 5 kg/os./rok do 20 kg/os./rok spożycie ole­jów roślinnych, niezbędnych w zdrowej diecie

    Od kilku lat Grupa IPO Wisowa najaktywniej spośród członków Związku Sadowników Polskich włącza się w promocję prozdrowotnych właściwości owoców — zwłaszcza jabłek — prowadzoną przez prof. Witolda Zatońskiego. Jego Fundacja Promocji Zdrowia od 1996 roku upowszechnia w Polsce zdrowy styl życia, między innymi poprzez kampanię "5 razy dziennie owoce i warzywa". Mówiąc o pracy swojej fundacji (jest jej prezesem) prof. W. Zatoński zaskoczył słuchaczy — przekonanych przecież co do wartości tkwiących w owocach i warzywach — skalą ich wpływu na jakość życia ludzi. Przed około stu laty w Wielkiej Brytanii około połowa populacji nie dożywała czterdzies­tego roku życia. W 1999 roku 3% Brytyjczyków umierało przed czterdziestką, natomiast ponad 75% żyje dłużej niż 70 lat (w XIX w. dożywało siedemdziesiątki zaledwie 25% populacji). Okazuje się, że największy wpływ na długość i jakość (zdrowie) życia człowieka mają nie geny (5–10%), czynniki środowiskowe (też 5–10%), środowisko społeczne (już 20–25%) ani nawet medycyna "naprawcza" (10–20%), ale styl życia (40–60%)! Do czynników stylu życia profesor zaliczył: tytoń (absolutnie, bezdyskusyjnie szkodliwy), alko­hol (w umiarkowanych ilościach — ok. 30 g w przeliczeniu na czysty spirytus dziennie — ma nawet działanie wspomagające niektóre funkcje organizmu), dietę i aktywność fizyczną. Dwa ostatnie są najważniejsze.


    Fot. 3. Minister W. Olejniczak: Państwo dotrzymuje swoich zobowiązań wynikających z akcesji. Dzisiaj wiele zależy także od samych rolników

    Gościem Święta w Wisowej był również minister rolnictwa Wojciech Olejniczak, który skomplementował dorobek polskich sadowników stwierdzeniem, że zrobili oni dla zdrowia Polaków więcej niż niejeden, a nawet wszystkie nasze rządy. Zapewnił, że w Ministerstwie Rolnictwa i RW nie ma spotkania, któremu nie towarzyszyłyby jabłka. Podobnie jest podczas obrad Rady Ministrów — na stołach są wyłącznie jabłka (w tym momencie rozległ się głos z sali: "nie 'Granny Smith' aby?!" — "A skądże! Polskie!" — obruszył się W. Olejniczak). Z wykonanych w czasie swojego ministrowania prac (ponad 40 uchwalonych ustaw i 600 wydanych do nich rozporządzeń — czasem już po kilku miesiącach nowelizowanych, poprawianych) największą satysfakcję ma z załatwienia prac legislacyjnych, których podjęcie lub uchwalenie latami odkładano na później. Jako przykłady W. Olejniczak podał ustawę o doradztwie oraz o produktach regionalnych i tradycyjnych.

    Z sali padły też do ministra naszego resortu pytania o paliwo rolnicze oraz reeksport z Polski owoców z innych państw unijnych. Odpowiadając na to pierwsze powiedział: "Ministra rolnictwa nie trzeba pytać, czy ma być paliwo rolnicze. Dla mnie jest jasne, że ma być! Trzeba tylko popatrzeć na realia kraju, a dyskusja o tym paliwie musi być wolna od polityki. Trzeba opracować system, który nikogo nie będzie krzywdził ani wyróżniał i będzie uwzględniał tylko to, na co państwo stać. Sprawa nie w kolorach paliwa — to jest korupcjogenne. Może wrócić do bonów czy jakichś płatnoś­ci podobnych do płatności obszarowych? Prace nad ustawą o paliwie rolniczym trwają, może jeszcze ten parlament zdąży ją uchwalić. Jest okres przedwyborczy, lobby rolnicze powinno go wykorzystać — posłowie lubią w takich okolicznościach wykonywać pewne gesty. Warto jednak pamiętać, że mamy bardzo wiele niesprawiedliwości i w innych dziedzinach — w służbie zdrowia, oświacie." Co do reeksportu: "Zapewne takie przypadki zdarzają się i będą się zdarzały. Staramy się jednak walczyć z tym. Rosja jest dla nas drugim co wielkości partnerem w handlu artykułami rolno-spożywczymi — w ubiegłym roku wyeksportowaliśmy ich tam za 5,5 miliarda euro.
    Nie chcemy mieć trudności — Rosja nie wprowadziła wobec nas takich obostrzeń, jak wobec Holandii czy Niemiec, trzeba tego pilnować. Staramy się też — poza wielką polityką — pomagać Rosji w handlowych kontaktach z UE. W kończącym się sezonie wysłaliśmy z Polski do Rosji około 36 tys. ton jabłek z unijną dopłatą (około 1000 euro na jeden TIR)
    ".


    — Czy jest jakaś formalna przeszkoda uniemożliwiająca ogrodnictwu stworzenie branżowego funduszu promocji — takiego, jaki ma polskie mleczarstwo?

    WO: Fundusz Promocji Mleka polega na tym, że od każdego litra zakupionego przez mleczarnie mleka ułamek grosza odprowadzany jest na specjalne konto. Zbierają się z tego całkiem niezłe pieniądze. Jest dzięki nim możliwe wsparcie poszczególnych mleczarni — ich udziału w targach, wystawach zagranicznych, promocji polskich wyrobów mleczarskich za granicą. Powstają różne programy — na przykład telewizyjne — promujące spożycie mleka. Udało się to osiągnąć, chociaż było bardzo wielu przeciwników tworzenia funduszu promocji mleka. Na szczęś­cie przetrwał on, dalej funkcjonuje. Czy można zrobić to samo z jabłkiem? Przede wszystkim sadownicy muszą zrozumieć, że taki fundusz jest środowisku potrzebny — to mleczarze wymusili na parlamencie tego typu rozwiązanie. Mamy
    w ministerstwie projekt uruchomienia pierwszego programu promocji owoców. Będzie on mógł być w połowie finansowany ze środków unijnych, dalsze trzydzieści procent dofinansowania zapewnia budżet krajowy. Tylko dwadzieścia procent planowanych wydatków musi pokryć branża sadownicza — producenci i przetwórcy owoców. Myślę, że to się uda zebrać i powstanie coś pozytywnego. Powstaje instytucja, która ma się tym projektem zajmować — powtarzam: to muszą robić sadownicy. Nikt tego za Was nie zrobi!

    — Kończy się rok szkolny, przed nami nabór do szkół rolniczych — czy technikum rolnicze pozostanie w naszym systemie oświaty?

    WO: Dzisiaj średnie szkoły rolnicze podlegają samorządowi powiatowemu. To się nie zmieni. Natomiast w resorcie rolnictwa są środki na wsparcie okreś­lonych programów kształcenia, granty dla techników rolniczych czy ogrodniczych — i to tak musi pozostać. Teraz trzeba pewne rzeczy porządkować, w Ministerstwie Rolnictwa mamy środki na ten cel. W bieżącym roku jest to pięć milionów złotych, może w następnym będzie więcej. Będziemy wspierać kształcenie techniczne.

    — Dziękuję za rozmowę.


    W. Olejniczak na naszym stoisku podczas Dnia Kwitnących Sadów w Wisowej

    rozmawiał: P. Grel

    Od kilkunastu lat gospodarzami tego spotkania są Elżbieta (właścicielka sadu, w którym świętowano 7 maja br.) oraz Romuald (szef Ośrodka IPO Wisowa i prezes ZSP) Ozimkowie. Do liczącej w 1992 roku 18 osób gospodarujących na 160 ha grupy sadowników dzisiaj należy 79 producentów dysponujących 980 hektarami sadów. Przedstawiając swoją grupę gronu ponad 400 gości R. Ozimek za najważniejsze sprawy, jakie przyszło im wspólnie rozwiązać, uznał starania o status grupy producenckiej, ujednolicenie technologii produkcji, odejście od anonimowości oferowanego towaru, wspólne pogłębianie wiedzy. Dzięki stworzeniu grupy pracującej z wykorzystaniem metod integrowanej produkcji obniżono koszty produkcji poprzez ograniczenie ilości bądź nawet eliminację niektórych zabiegów ochrony roślin, uzyskanie 5% upustów przy hurtowych zakupach środków produkcji. Potencjał grupy umożliwił rozpoczęcie promoc­ji owoców, a certyfikat IPO — wynegocjowanie wyższych cen sprzedaży. Współpracując ze sobą sadownicy unikają wzajemnej konkurencji.



    Fot. 1. R. Ozimek: Zbadaliśmy, jakie przesłanki skłaniały sadowników do wstępowania do Grupy IPO Wisowa. Najważniejsze okazały się możliwości, jakie stwarza współpraca — tak odpowiedziało 40% ankietowanych



    Fot. 2. Prof. W. Zatoński: Demokracja jest zdrowsza — od 1991 r. wzrosło u nas
    z 5 kg/os./rok do 20 kg/os./rok spożycie ole­jów roślinnych, niezbędnych w zdrowej diecie




    Od kilku lat Grupa IPO Wisowa najaktywniej spośród członków Związku Sadowników Polskich włącza się w promocję prozdrowotnych właściwości owoców — zwłaszcza jabłek — prowadzoną przez prof. Witolda Zatońskiego. Jego Fundacja Promocji Zdrowia od 1996 roku upowszechnia w Polsce zdrowy styl życia, między innymi poprzez kampanię „5 razy dziennie owoce i warzywa”. Mówiąc o pracy swojej fundacji (jest jej prezesem) prof. W. Zatoński zaskoczył słuchaczy — przekonanych przecież co do wartości tkwiących w owocach i warzywach — skalą ich wpływu na jakość życia ludzi. Przed około stu laty w Wielkiej Brytanii około połowa populacji nie dożywała czterdzies­tego roku życia. W 1999 roku 3% Brytyjczyków umierało przed czterdziestką, natomiast ponad 75% żyje dłużej niż 70 lat (w XIX w. dożywało siedemdziesiątki zaledwie 25% populacji). Okazuje się, że największy wpływ na długość i jakość (zdrowie) życia człowieka mają nie geny (5–10%), czynniki środowiskowe (też 5–10%), środowisko społeczne (już 20–25%) ani nawet medycyna „naprawcza” (10–20%), ale styl życia (40–60%)! Do czynników stylu życia profesor zaliczył: tytoń (absolutnie, bezdyskusyjnie szkodliwy), alko­hol (w umiarkowanych ilościach — ok. 30 g w przeliczeniu na czysty spirytus dziennie — ma nawet działanie wspomagające niektóre funkcje organizmu), dietę i aktywność fizyczną. Dwa ostatnie są najważniejsze.



    Fot. 3. Minister W. Olejniczak: Państwo dotrzymuje swoich zobowiązań wynikających z akcesji. Dzisiaj wiele zależy także od samych rolników



    Gościem Święta w Wisowej był również minister rolnictwa Wojciech Olejniczak, który skomplementował dorobek polskich sadowników stwierdzeniem, że zrobili oni dla zdrowia Polaków więcej niż niejeden, a nawet wszystkie nasze rządy. Zapewnił, że w Ministerstwie Rolnictwa i RW nie ma spotkania, któremu nie towarzyszyłyby jabłka. Podobnie jest podczas obrad Rady Ministrów — na stołach są wyłącznie jabłka (w tym momencie rozległ się głos z sali: „nie 'Granny Smith' aby?!” — „A skądże! Polskie!” — obruszył się W. Olejniczak). Z wykonanych w czasie swojego ministrowania prac (ponad 40 uchwalonych ustaw i 600 wydanych do nich rozporządzeń — czasem już po kilku miesiącach nowelizowanych, poprawianych) największą satysfakcję ma z załatwienia prac legislacyjnych, których podjęcie lub uchwalenie latami odkładano na później. Jako przykłady W. Olejniczak podał ustawę o doradztwie oraz o produktach regionalnych i tradycyjnych.


    Z sali padły też do ministra naszego resortu pytania o paliwo rolnicze oraz reeksport z Polski owoców z innych państw unijnych. Odpowiadając na to pierwsze powiedział: „Ministra rolnictwa nie trzeba pytać, czy ma być paliwo rolnicze. Dla mnie jest jasne, że ma być! Trzeba tylko popatrzeć na realia kraju, a dyskusja o tym paliwie musi być wolna od polityki. Trzeba opracować system, który nikogo nie będzie krzywdził ani wyróżniał i będzie uwzględniał tylko to, na co państwo stać. Sprawa nie w kolorach paliwa — to jest korupcjogenne. Może wrócić do bonów czy jakichś płatnoś­ci podobnych do płatności obszarowych? Prace nad ustawą o paliwie rolniczym trwają, może jeszcze ten parlament zdąży ją uchwalić. Jest okres przedwyborczy, lobby rolnicze powinno go wykorzystać — posłowie lubią w takich okolicznościach wykonywać pewne gesty. Warto jednak pamiętać, że mamy bardzo wiele niesprawiedliwości i w innych dziedzinach — w służbie zdrowia, oświacie.” Co do reeksportu: „Zapewne takie przypadki zdarzają się i będą się zdarzały. Staramy się jednak walczyć z tym. Rosja jest dla nas drugim co wielkości partnerem w handlu artykułami rolno-spożywczymi — w ubiegłym roku wyeksportowaliśmy ich tam za 5,5 miliarda euro.
    Nie chcemy mieć trudności — Rosja nie wprowadziła wobec nas takich obostrzeń, jak wobec Holandii czy Niemiec, trzeba tego pilnować. Staramy się też — poza wielką polityką — pomagać Rosji w handlowych kontaktach z UE. W kończącym się sezonie wysłaliśmy z Polski do Rosji około 36 tys. ton jabłek z unijną dopłatą (około 1000 euro na jeden TIR)
    „.





    — Czy jest jakaś formalna przeszkoda uniemożliwiająca ogrodnictwu stworzenie branżowego funduszu promocji — takiego, jaki ma polskie mleczarstwo?



    WO: Fundusz Promocji Mleka polega na tym, że od każdego litra zakupionego przez mleczarnie mleka ułamek grosza odprowadzany jest na specjalne konto. Zbierają się z tego całkiem niezłe pieniądze. Jest dzięki nim możliwe wsparcie poszczególnych mleczarni — ich udziału w targach, wystawach zagranicznych, promocji polskich wyrobów mleczarskich za granicą. Powstają różne programy — na przykład telewizyjne — promujące spożycie mleka. Udało się to osiągnąć, chociaż było bardzo wielu przeciwników tworzenia funduszu promocji mleka. Na szczęś­cie przetrwał on, dalej funkcjonuje. Czy można zrobić to samo z jabłkiem? Przede wszystkim sadownicy muszą zrozumieć, że taki fundusz jest środowisku potrzebny — to mleczarze wymusili na parlamencie tego typu rozwiązanie. Mamy
    w ministerstwie projekt uruchomienia pierwszego programu promocji owoców. Będzie on mógł być w połowie finansowany ze środków unijnych, dalsze trzydzieści procent dofinansowania zapewnia budżet krajowy. Tylko dwadzieścia procent planowanych wydatków musi pokryć branża sadownicza — producenci i przetwórcy owoców. Myślę, że to się uda zebrać i powstanie coś pozytywnego. Powstaje instytucja, która ma się tym projektem zajmować — powtarzam: to muszą robić sadownicy. Nikt tego za Was nie zrobi!



    — Kończy się rok szkolny, przed nami nabór do szkół rolniczych — czy technikum rolnicze pozostanie w naszym systemie oświaty?



    WO: Dzisiaj średnie szkoły rolnicze podlegają samorządowi powiatowemu. To się nie zmieni. Natomiast w resorcie rolnictwa są środki na wsparcie okreś­lonych programów kształcenia, granty dla techników rolniczych czy ogrodniczych — i to tak musi pozostać. Teraz trzeba pewne rzeczy porządkować, w Ministerstwie Rolnictwa mamy środki na ten cel. W bieżącym roku jest to pięć milionów złotych, może w następnym będzie więcej. Będziemy wspierać kształcenie techniczne.



    — Dziękuję za rozmowę.



    W. Olejniczak na naszym stoisku podczas Dnia Kwitnących Sadów w Wisowej




    rozmawiał: P. Grel

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Wpisz swoje imię

    ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.