Syningia – uprawa nie dla każdego

Produkcja roślin doniczkowych wykorzystywanych do dekorowania wnętrz w ostatnich latach została w Polsce mocno ograniczona (zwłaszcza gatunków o ozdobnych liściach), ze względu na duże ilości tego towaru napływające na nasz rynek z Zachodu. Przed tą tendencją wybroniły się rośliny wrażliwe na transport, np. syningie (zwane też gloksyniami).

Ich uprawa nie należy do łatwych – aby uzyskać wyrównany, wysokiej jakości towar ważne jest zwłaszcza przestrzeganie zaleceń odnośnie do temperatury uprawy.

Jeden z producentów syningii, który gospodaruje na Kaszubach, ma w asortymencie około 20 odmian tych roślin. Jak twierdzi, niezmiennie popularne są syningie o czerwono-białych kwiatach, pozostałe kolory podlegają modzie – w ubiegłym roku popytem cieszyły się syningie kwitnące na różowo, w tym – fioletowo. Dla ogrodnika ważne są także liście – nie mogą być zbyt duże i sztywne, bo trudno je potem umieścić w osłonkach niezbędnych w transporcie tych roślin.


Zdaniem producenta, bardzo ważne jest utrzymywanie reżimu termicznego – temperatura w uprawie syningii nie powinna spadać poniżej 20°C. – Nieprzestrzeganie tej zasady to, moim zdaniem, główny powód niepowodzeń w uprawie tych roślin. Niektórym ogrodnikom wydaje się, że jak zaoszczędzą na opale i zapewnią temperaturę o dwa stopnie niższą niż wymagana, to nie wpłynie to na rośliny. Co prawda nie zaszkodzi im, ale znacznie wydłuży czas ich uprawy i uniemożliwi otrzymanie towaru na zaplanowany termin. A w produkcji syningii to właśnie jest kluczem do sukcesu – twierdzi ogrodnik dodając, że syningia jest dość trudną rośliną do produkcji, trzeba pamiętać, że ma ona swoje wymagania, które należy szanować i ich przestrzegać. – Nie ma czasu na popełnianie błędów – rośliny te szybko rosną i wszelkie nieprawidłowości w uprawie są niemal natychmiast widoczne, a czasem niemożliwe jest ich naprawienie – ocenia producent.

Tekst i fot. Ilona Sprzączka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię