Polskie szkółki roślin ozdobnych w dobie pandemii

Wojciech Wróblewski
fot. mat. pras. ZSzP
Branża szkółkarska zmaga się z problemami spowodowanymi epidemią koronawirusa w Polsce. Początek sezonu zapowiadał się bardzo obiecująco, po czym sprzedaż stanęła. O najważniejszych trudnościach w działalności szkółkarskiej w dobie pandemii mówi Wojciech Wróblewski, prezes Związku Szkółkarzy Polskich.

Jak epidemia koronawirusa wpłynęła na sytuację w krajowych szkółkach?
Trudno o jednoznaczną odpowiedź i zapewne każdy szkółkarz może udzielić odmiennej. Wszystko zależy od dwóch kwestii: w czym specjalizuje się szkółka (towar finalny czy „młodzież”) i gdzie dostarcza swoje produkty. Obecny sezon zapowiadał się bardzo dobrze jeszcze w styczniu i lutym, było dużo zamówień, rozpoczęły się dostawy. Gdy sytuacja związana z koronawirusem zaczęła się intensywnie rozwijać klienci nie wiedzieli, co się stanie. Wielu odwoływało dostawy lub informowało nas o ich czasowym zawieszeniu. Prze pierwszy tydzień centra ogrodnicze i inne placówki detaliczne handlujące roślinami nie wiedziały, co będzie dalej.

Czy obecnie sytuacja się poprawia?
Tak, jest nieco lepiej. Pojawiają się ponownie zamówienia. Może nie tak duże jak byśmy oczekiwali, ale są. Wyraźnie intensywniej działają sklepy internetowe, chociaż wciąż nie jest to mocno znaczący odbiorca produktów szkółkarstwa. Centra i sklepy ogrodnicze także ruszyły z handlem roślinami, ale na pewno zamawiają mniej, bo trudno pogodzić handel z obostrzeniami dotyczącymi bezpieczeństwa pracy. Stali klienci powoli wracają, ale teraz zamówienia odbierają raczej mniejszymi partiami. Kupują jednorazowo tyle ile muszą, ale nie są skorzy do robienia zapasów. Dalej nie ma pewności, jak będzie wyglądała przyszłość handlu detalicznego w związku z obostrzeniami.

Czy działa eksport?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo moja szkółka nie eksportuje wielu towarów. Wiem, że na początku rozwoju epidemii jeszcze realizowano dostawy, nawet na Wschód. Z informacji kolegów po fachu wynika, że mocno ucierpiały na przykład szkółki na południu kraju, sprzedające tradycyjnie dużo do Czech i Słowacji. Klientów z tych kierunków prawie nie ma, a w wielu wypadkach stanowili ono znaczącą pozycję nie tylko w handlu hurtowym, ale nawet półhurtowym i detalicznym.

Szkółki nie da się zamknąć na czas epidemii, potrzebni są pracownicy. Jak wygląda sytuacja w tej kwestii?
W naszej branży tradycyjnie sporo pracowników pochodzi z Ukrainy. Nawet przy mniejszej sprzedaży szkółką trzeba się zajmować. Wiem, że wiele gospodarstw pracuje ze zredukowaną liczbą personelu z dwóch powodów. W części z nich przyczyną jest poszukiwanie oszczędności, ale w wielu innych – brak pracowników. Rozkłada się to chyba mniej więcej po połowie. Jako Związek Szkółkarzy Polskich zgłaszaliśmy apele do strony rządowej w kwestii ułatwienia możliwości zatrudniania pracowników z Ukrainy, by w ramach tarczy antykryzysowej dopuścić przedłużanie istniejących pozwoleń na prace.

Niedawno polscy szkółkarze żyli głównie kilkoma ważnymi tematami związanymi z obciążeniami branży. Jak to wygląda obecnie?
Okazało się, że kwestie paszportów roślinnych, egzaminów, „nowego” Prawa wodnego lub dylematu czy szkółkarze podlegają wpisowi do rejestru BDO (podmioty wprowadzające produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujące odpadami – red.) nie są teraz tak ważne, jak rozwój sytuacji w handlu w stanie epidemii, który zastał nas w szczycie sezonu. Dla szkółkarzy wiosna to ten czas roku, gdy po miesiącach inwestowania i wydatków, można było liczyć na dochody ze sprzedaży. Wielu kolegów podjęło się nowych działań i usług, pozwalających, aby rośliny trafiły bezpiecznie do klienta. Liczne szkółki oferują przygotowanie do odbioru w wyznaczonych miejscu partii roślin zakupionych elektronicznie (tak robimy np. w moim gospodarstwie), inne – dowożą towar nabywcom (czasem nawet detalicznym), uruchamiają handel półhurtowy. Klienta nie można zostawić, bo lukę zawsze ktoś wypełni. Nie da się też ukryć, że na ważną pozycją wśród bieżących problemów wysuwa się w tym roku coraz boleśniejszy efekt trwającej suszy.

Jakie działania w kwestiach związanych z epidemią koronawirusa podejmuje Związek Szkółkarzy Polskich?
Jak już wspomniałem, apelowaliśmy do strony rządowej w sprawie pracowników sezonowych oraz tych z Ukrainy. Pisaliśmy do premiera, prezydenta, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, aby przy poszukiwaniu rozwiązań dotyczących tarczy antykryzysowej uwzględniono specyfikę szkółkarstwa, a dokładnie jego sezonowość. Na przykład trudno u nas porównywać obroty z marca do lutego, bo w wypadku szkółek wypadłoby to fatalnie. Jako Związek Szkółkarzy Polskich pisaliśmy też list do Komisarza ds. Rolnictwa UE, Janusza Wojciechowskiego, w którym zwróciliśmy uwagę na bolesne dla branży szkółkarskiej skutki epidemii koronawirusa i zaapelowaliśmy o podjęcie przez Komisję Europejską niezwłocznych działań, m.in. w zakresie zapewnienia wsparcia finansowego producentom, niezbędnego do utrzymania produkcji, miejsc pracy i dalszego funkcjonowania szkółek. Ważne, że nasz głos zauważono i otrzymaliśmy odpowiedź https://zszp.pl/aktualnosci/odpowiedz-komisarza-d-s-rolnictwa-janusza-wojciechowskiego-na-list-prezesa-zwiazku-szkolkarzy-polskich/

Na jakie inne problemy chciałby Pan zwrócić uwagę?
Redukcja zamówień ze strony klientów to jedna kwestia. Inna, niemniej ważna, to fakt, że musimy podjąć decyzję, co robić dalej, co robić z zamówionymi sadzonkami do dalszej produkcji?. Czy mamy pracować, sadzić, kupować niezbędne środki (pojemniki, podłoża, nawozy), zatrudniać pracowników? Czy może lepiej zmniejszać produkcję i czekać na rozwój sytuacji? To duże ryzyko i każdy musi podjąć tę decyzję indywidualne. W mojej szkółce zdecydowaliśmy, że działamy, nadal pracujemy, sadzimy i produkujemy.
Dziękuję za rozmowę
rozmawiał Wojciech Górka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię

ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.