Polityka handlowa a emisja dwutlenku węgla w rolnictwie

fot. Pixabay
Przyszłość rolników zajmujących się produkcją roślinną będzie zależeć od mechanizmu dostosowania cen z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla (w realnych granicach) – uważa Christiane Lambert, przewodnicząca Copa.

Prezentujemy fragmenty felietonu Ch. Lambert

Rolnictwo europejskie należy do najwydajniejszych i najbardziej zaangażowanych w kwestie
środowiskowe i klimatyczne na świecie. Zaangażowanie to jeszcze bardziej się pogłębi wraz z wprowadzeniem Zielonego Ładu. Jesteśmy zawodowcami pracującymi w terenie – to my
jako pierwsi odczujemy skutki zmian klimatu. Zobowiązaliśmy się również do osiągnięcia
neutralności klimatycznej w Europie do 2050 roku poprzez redukcję emisji, wytwarzanie biopaliw, a przede wszystkim zwiększenie rolniczych pochłaniaczy dwutlenku węgla. Często zapomina się o tym, że jedynie produkując żywność sektor rolny już samoistnie magazynuje dwutlenek węgla z korzyścią dla całego społeczeństwa. Być może zbyt mało się mówi na ten temat w mediach, jednak tego typu projekty są realizowane w całej Europie mimo coraz mniejszych dochodów z produkcji rolnej.

W ostatnich latach rolnictwo staje się coraz bardziej zglobalizowane. Unijni rolnicy są zmuszeni sprzedawać swoje płody po cenach światowych. Jednym z głównych zagrożeń, którym sektor rolniczy będzie musiał stawić czoła w związku z wprowadzeniem Europejskiego Zielonego Ładu jest dumping klimatyczny uprawiany przez kraje, które celowo lub nieumyślnie wolniej wprowadzają bardziej ekologiczne praktyki rolne. W produkcji zbóż i roślin oleistych konkurujemy głównie z Rosją, Ukrainą, Brazylią i Argentyną.

Jestem przekonana, że wszelkie różnice dotyczące środków lub ambicji obejmujących cele w zakresie klimatu między UE a jej głównymi konkurentami będą miały dewastujące skutki dla europejskiego rolnictwa.

Na tym właśnie polega ucieczka emisji. Nasze rolnictwo stałoby się „martwym bohaterem” – wytwarzałoby jedynie niewielkie ilości luksusowej żywności, podczas gdy produkty podstawowe zostałyby zastąpione przez jedzenie produkowane gdzie indziej – w krajach bez tak kosztownych ograniczeń – przez co nie osiągnęlibyśmy absolutnie nic w dziedzinie klimatu.

Wręcz przeciwnie, dzięki odpowiednim zachętom rolnicy z całego świata
mogliby przyczynić się do realizacji tej nowej misji klimatycznej. I tu właśnie wchodzi rynek
emisji dwutlenku węgla i polityka handlowa.

Pomysł utworzenia mechanizmu dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla dla produktów rolnych cieszy się naszym poparciem. Oczywiście, po spełnieniu pewnych warunków.

Zasada jest prosta – nałożenie opłat na dwutlenek węgla zawarty w produktach importowanych doprowadzi do przeniesienia produkcji rolnej do krajów, gdzie obowiązujące normy nie są zbyt surowe. Środek ten wydaje się być oczywistym, rzeczywistość jest jednak dużo bardziej złożona, gdyż obejmuje europejską politykę klimatyczną i międzynarodowe zasady handlowe.

Przechodząc do konkretów, jednakże bez zagłębiania się w szczegóły – głównym mechanizmem unijnej polityki klimatycznej jest Europejski System Handlu Emisjami (ETS), który obowiązuje już od 2005 roku i który wymaga od przemysłu opłaty za każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. System ten (nieobejmujący rolnictwa) jest krytykowany, gdyż by uniknąć ucieczki emisji, tj. przeniesienia naszych rafinerii i hut stali za granicę, zakłady te otrzymują darmowe prawa do emisji, co prowadzi do spadku ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla na rynku europejskim, co z kolej zmniejsza skuteczność polityki klimatycznej. By wyjść z tego błędnego koła, UE rozważa zniesienie darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla i zastąpienie ich mechanizmu dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla. Oznacza to, że zagraniczne firmy eksportujące dobra do UE płaciłyby tyle samo za uprawnienia do emisji, co podmioty działające na rynku UE, w zależności od ilości dwutlenku węgla wyemitowanej podczas produkcji. Przyniosłoby to podwójną korzyść przyczyniając się do sfinansowania polityki klimatycznej i pozwalając uniknąć nieuczciwej konkurencji i ucieczki emisji z UE. Mechanizm dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla musi być uzupełnieniem systemu ETS, z którym jest blisko powiązany. Z planów UE wynika, że objął by on wszystkie lub niektóre z gałęzi przemysłu objętych obecnie systemem ETS oraz sektor energetyczny i energochłonne branże przemysłowe jak energia elektryczna, cement, stal, aluminium, rafinerie ropy, papier, szkło, środki chemiczne i nawozy. Rolnictwo byłoby więc niego wyłączone. Jednak jeśli mechanizm ten miałby objąć nawozy, wykluczając jednocześnie rolników, sytuacja ta szybko stałaby się nie do zniesienia.

Jeśli mechanizm dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji
dwutlenku węgla nie dotyczy produktów rolnych, nie może być stosowany do
nawozów.

Nawozy azotanowe należą do najważniejszych środków produkcji w sektorze upraw i stanowią główny koszt zmienny w produkcji zbóż i roślin oleistych. Ceny nawozów są jednak już wyższe w Europie niż gdzie indziej, gdyż nasz rynek jest chroniony przez cła i środki antydumpingowe, które kosztują unijnych rolników 600 mln € rocznie. Jeśli dodamy do tego opłaty wynikające z mechanizmu dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla, ceny nawozów poszybowałyby w górę, jeszcze bardziej podnosząc koszt produkcji rolnej w Europie, przez co importowana żywność stałaby się jeszcze bardziej konkurencyjna i atrakcyjna. Zastosowanie mechanizmu dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla jedynie do surowców wymaganych w uprawach byłoby niesprawiedliwe i przyniosłoby skutki odwrotne od zamierzonych, tj. doprowadziłoby do ucieczki emisji z europejskiego rolnictwa na bezprecedensową skalę. W skrócie, rolnicy byliby podwójnie karani – jak można to wyjaśnić naszym obywatelom?

Chciałabym zwrócić uwagę na pewną kluczową kwestię – albo rolnictwo i sektory niższego szczebla zostaną uwzględnione w przyszłym mechanizmie dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla albo sektory wytwarzające środki produkcji rolnej, a w szczególności nawozy azotanowe będą musiały zostać wykluczone. W przeciwnym razie nasze rolnictwo utraci resztki konkurencyjności. Im bardziej złożony będzie ten system tym trudniej będzie zachować równowagę. Dlatego też należy w jeszcze większym stopniu uwzględnić głos unijnej społeczności rolniczej w tej debacie, od której będzie zależeć przetrwanie wielu sektorów, w tym sektora upraw.

Z punktu widzenia społeczności rolniczej, mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla mógłby stać się środkiem zapobiegającym ucieczce
emisji z wszystkich sektorów, pod warunkiem, że będzie on spójny z unijnym systemem stawek celnych i spełni oczekiwania rolnictwa.

Nasze ostateczne stanowisko w sprawie tego wniosku będzie w znacznej mierze zależeć od jego kształtu, zakresu, kwestii administracyjnych oraz skutków prawnych. Z tego względu wzywamy decydentów politycznych w UE do przeprowadzenia dokładnej oceny skutków, by dysponowali wszystkimi elementami, które pozwolą im na stworzenia narzędzia polityki w pełni spójnego z interesami unijnych rolników.

źródło: Copa-Cogeca

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię

ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.